• O krok od celu O krok od celu

    O krok od celu

O krok od celu

Pewien człowiek szedł przez pustynię.

Szedł już tak długo, że skończyły mu się zapasy wody i żywności, wiec z powodu głodu i pragnienia ledwo trzymał się na nogach

Kilkakrotnie wydawało mu się , że zbliża się do oazy, ale za każdym razem okazywało się, że to fatamorgana i cudowna wizja rozpływała się w powietrzu.

Kiedy po raz kolejny ujrzał oazę, najpiękniejszą jaką kiedykolwiek widział, pomyślał, że tym razem nie da się zwieś ułudzie , więc zatrzymał się i patrzył tylko na bujną zieleń palm i uśmiechniętych ludzi, którzy ustawiali się w kolejce do studni, by zaczerpnąć z niej wodę.

Tak zastała go noc.

Następnego ranka jadący na swoim wielbłądzie Beduin, znalazł martwego mężczyznę leżącego na piasku.

– Dziwne – pomyślał – zmarł zaledwie trzysta metrów od oazy.

Pokręcił ze zdziwieniem głową i ruszył przed siebie.

Trudno jest wierzyć i mieć nadzieję, kiedy ponawiamy próby i mimo, że się staramy, nie udaje nam się osiągnąć celu.

Tomasz Edison wychowywał się w ubogiej rodzinie. W wieku 12 lat musiał podjąć pracę.

Ponieważ brakowało pieniędzy na jego formalną edukację, musiał uczyć się sam.

Kiedy pracował nad swoim najsłynniejszym wynalazkiem, żarówką elektryczną, wykonał 2000 prób; 1999 było nieudanych!

Czy kiedy spotyka nas z niepowodzenie w przyjaźni , miłości albo w pracy, próbujemy dalej ? Czy może zamykamy się w oblężonej wieży, w obawie, że kolejne doświadczenie okaże się bolesne lub rozczarowujące?

Ilu z nas umiera z pragnienia patrząc na bujną i piękną oazę?

Przez |16 listopada, 2020|Blog|Możliwość komentowania O krok od celu została wyłączona
  • Burza śnieżna Burza śnieżna

    Burza śnieżna

Burza śnieżna

Burza śnieżna

Dwóch alpinistów uciekało przed zbliżająca się burzą śnieżną.

Mrok gęstniał, a lodowate podmuchy wiatru nasilały się z każdą chwilą. Bezpieczna baza znajdowała się godzinę drogi od miejsca, w którym się znajdowali, wiec nie było chwili do stracenia.

Kiedy szli wzdłuż skał, dostrzegli leżącego w skalnej szczelinie trzeciego alpinistę. Miał złamana nogę, a dodatkowo był wycieńczony i nie mógł się poruszać o własnych siłach.

Pierwszy alpinista pomyślał, że musi iść dalej, bo jeśli będzie chciał pomóc koledze, zginą oboje, a tak przynajmniej on ma szanse uratować życie.

Drugi z nich po chwili zastanowienia wziął na plecy chorego kolegę i zgięty wpół pod ciężarem, z trudem schodził w dół .

Chwilę później z gór zeszła lawina i przysypała schodzących mężczyzn.

Kiedy zmieniła się pogoda, wysłano helikopter ratunkowy.

Ratownicy nie mieli nadziei, że znajdą ich żywych ale czuli, że powinni spełnić swój obowiązek.

Ku ich zdumieniu, w trakcie poszukiwań usłyszeli cichutki jęk i wydobyli spod lawiny dwóch mężczyzn . Udało się im  przeżyć, ponieważ spleceni ze sobą ogrzewali się nawzajem.

Trzeciego kolegi nie mogli uratować. Przysypany lawiną zamarzł na śmierć.

Życie stawia nam wyzwania, ale nie daje gotowych odpowiedzi.
Tym wyzwaniem może być ktoś, kto staje na naszej drodze i prosi o pomoc.
Może się okazać, że okazywanie wsparcia, dzielenie się sobą, ratuje nas samych. Czasem przed rutyną i samotnością, czasem przed przesadnym skupianiem się na sobie, a czasem przynosi zupełnie inne , nieoczekiwane dary losu…

Przez |12 listopada, 2020|Blog|Możliwość komentowania Burza śnieżna została wyłączona
  • „ Trudno nam żyć ze sobą, bez siebie nie jest lżej.” „ Trudno nam żyć ze sobą, bez siebie nie jest lżej.”

    „ Trudno nam żyć ze sobą, bez siebie nie jest lżej.”

„ Trudno nam żyć ze sobą, bez siebie nie jest lżej.”

W pewnym lesie mieszkała sobie rodzina jeżozwierzy.

Wszyscy w tej rodzinie bardzo się kochali i prowadzili zwyczajne, spokojne życie : pracowali, bawili się i odpoczywali.

Wszystko się dobrze układało wiosną, latem i jesienią ale kiedy nadeszły pierwsze mrozy, zaczęło się robić niebezpiecznie.

Kiedy było cieplej zwierzęta spały na zewnątrz i nawet, kiedy było trochę chłodniej, nie marły bo przykrywały się liśćmi i mchem i spokojnie przesypiały całe noce.

Zimą jednak ich skóra z grubymi kolcami przestała je chronić przed chłodem, wiec jeżozwierze próbowały przytulać się do siebie, żeby się nawzajem ogrzać.

Ale jak się łatwo domyślić, kiedy tylko zbliżały się do siebie , to natychmiast się raniły i rozbiegały się na wszystkie strony, uciekając od siebie, poranione, krzycząc z bólu.

Próbowały przez wiele dni, aż w końcu znalazły sposób : kiedy tylko się do siebie zbliżały, to bardzo powoli i delikatnie, każdy kolec układały w taką stronę, żeby mogły się dotknąć i nie ranić nawzajem.

Dużo czasu zajęło im to ćwiczenie, ale w końcu się nauczyły.

Od tego momentu już nie marzły, tylko każdego wieczoru musiały długo przygotowywać do tego, żeby się nawzajem nie ukłuć swoimi kolcami.

W czasie kwarantanny spędzaliśmy z naszymi rodzinami więcej czasu niż kiedykolwiek, często na ograniczonej przestrzeni, co dla wielu z nas było trudnym doświadczeniem.

Myślę, że bajka o jeżozwierzach to bajka o nas wszystkich.

Układanie kolców, to uczenie się tego, gdzie są czułe i delikatne miejsca naszych bliskich.

Ucząc się pokory dowiadujemy się, że nie możemy kształtować drugiego na nasz obraz i podobieństwo. On ma prawo być sobą.

Przez |1 lipca, 2020|Blog|Możliwość komentowania „ Trudno nam żyć ze sobą, bez siebie nie jest lżej.” została wyłączona
  • Bajki w czasach zarazy Bajki w czasach zarazy

    Bajki w czasach zarazy

Bajki w czasach zarazy

Było sobie miasteczko w którym ciągle padało.
Niebo przez cały czas było zasnute chmurami, z których nieustannie kapały krople deszczu.
Smutno było nie tylko dlatego, że było tam szaro i ponuro, ale również dlatego, że mieszkańcy tego miasteczka chodzili z wielkimi , czarnymi parasolami, i wszyscy mieli bardzo smutne miny.
Któregoś dnia pojawił się na jednej z ulic człowiek z żółtym parasolem, który był uśmiechnięty.
Ludzie patrzyli na niego z wielkim zdziwieniem i z nieufnością i mówili do siebie:
– Spójrzcie tylko co to za cudak i ekscentryk. Nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy. Jak można chodzić z takim dziwacznym parasolem i uśmiechać się mimo, że przecież nie ma żadnych powodów do radości.
W tym miasteczku mieszkała również mała dziewczynka, Zosia.
Któregoś dnia Zosia trochę zaspała i w porannym pośpiechu zapomniała parasola. Biegła do szkoły w deszczu i już po chwili miała mokre włosy i przemoczone ubranie.
Wtedy zobaczyła na ulicy człowieka z żółtym parasolem, który uśmiechnął się do niej i zapytał, czy nie chciałaby się pod nim schować.
Dziewczynka zawahała się przez chwilę, bo bała się, że z niej również ludzie zaczną się śmiać , ale w końcu zgodziła się, bo deszcz padał coraz mocniej i weszła pod żółty parasol.
Wtedy zobaczyła, że pod tym parasolem świeci słońce , latają motyle i śpiewają ptaki. Wtedy zrozumiała, dlaczego ten mężczyzna był zawsze taki szczęśliwy i uśmiechnięty.
Zapytała go o tajemnicę jego parasola.
– Sam do końca nie wiem – odpowiedział. – mieszkam w tym miasteczku od dawna i tak jak wszyscy chodziłem z czarnym parasolem i byłem bardzo smutny. Ale pewnego dnia kiedy wyszedłem z domu, zapomniałem zabrać swojego parasola i kiedy stałem przemoczony na ulicy, podszedł do mnie jakiś człowiek z żółtym parasolem i zapytał mnie, czy chciałbym się pod nim schronić.
Zgodziłem się i wtedy zobaczyłem, […]

Przez |12 maja, 2020|Blog|Możliwość komentowania Bajki w czasach zarazy została wyłączona
  • Bajka w czasach zarazy Bajka w czasach zarazy

    Bajka w czasach zarazy

Bajka w czasach zarazy

Żył sobie kiedyś chłopiec, któremu zawsze się spieszyło.
Kiedy nudził się na lekcji, nie mógł się doczekać dzwonka i wyjścia na przerwę,
kiedy odrabiał lekcje myślał o tym, jak to będzie, kiedy wreszcie skończy
szkołę.
Nieustannie marzył o tym, że będzie dorosły i kiedyś , w przyszłości będzie
miał własny dom, pracę i rodzinę.
Pewnego dnia, kiedy bawił się w parku podeszła do chłopca staruszka.
I powiedziała:
– Tak mi się wydaje, że chciałbyś przyspieszyć swój czas. Mam rację?
– Byłoby super! Odpowiedział chłopiec.
Wtedy staruszka wyjęła pudełko ze sznurkiem i powiedziała:
– Mam dla ciebie niezwykły prezent. To zaczarowane pudełko. Za każdym razem,
kiedy pociągniesz za sznurek, przesuniesz czas do przodu.
Jeśli pociągniesz mało, upłynie niewiele czasu ale jeśli pociągniesz mocniej,
upłynie go więcej.
Uradowany chłopiec przyjął prezent i pobiegł z nim do domu.
Od tej poty ilekroć mu się nudziło, albo był ciekawy, co się stanie w przyszłości
– pociągał za sznurek.
Kiedy był już zmęczony szkołą wystarczyło skorzystać z magicznego pudełka,
żeby przyspieszyć wakacje, kiedy pociągnął mocniej okazało się że skończył
studia.
Kiedy pociągnął jeszcze mocniej był już w małżeństwie i miał już dwóch synów.
Nie mógł się doczekać tego , co będzie dalej, więc pociągał za sznurek raz za
razem,, aż okazało się, że jest już staruszkiem i niczego nie przeżył a życie
przebiegło mu między palcami.
W tym momencie chłopiec magle się obudził. Okazało się, że po prostu zasnął
na lekcji .
Cierpliwie zaczął słuchać tego, co mówił nauczyciel a potem powoli i z radością
wrócił do domu.

Z uwagi na liczne, związane z epidemią ograniczenia, nasze życie bardzo się
zmieniło.
Żyjemy wolniej, ostrożniej, często pozamykani w domach, musimy
zrezygnować z wielu aktywności , ograniczamy spotkania z ludźmi
Chcemy wiedzieć, kiedy się to wszystko skończy.
Kiedy to co dzieje się w naszym życiu określamy jako żmudne albo trudne,
zwykle chcemy to przyspieszyć, pociągnąć za magiczny sznureczek.

„Dni są jednakowe w swojej naturze”
Heraklit

Gdybyśmy przestali doklejać do […]

Przez |16 kwietnia, 2020|Blog|Możliwość komentowania Bajka w czasach zarazy została wyłączona
  • Życie w czasach zarazy Życie w czasach zarazy

    Życie w czasach zarazy

Życie w czasach zarazy

W którymś z moich blogów pisałam o tym, że w języku chińskim słowo kryzys składa się z dwóch członów z których jeden znaczy: szansa.
Nową rzeczywistość, w jakiej nagle i nieoczekiwanie wszyscy się znaleźliśmy możemy postrzegać również jako szansę.
Wszystko zależy od tego, co z tą sytuacją zrobimy.

Poziom zajętości większości z nas wynosi 100%.

Tylko… czy nieustanny bieg i krzątanina rzeczywiście prowadzą nas do tego, co naprawdę się w życiu liczy?
Czy bycie zajętym zawsze oznacza bycie efektywnym? I wreszcie, czy jeśli nagle się zatrzymamy, to „wszystko się zawali” ?
Czy  może w dłuższej perspektywie okaże się, że nie jest to aż tak śmiertelnie ważne i poważne jak nam się zdawało?

Ile z tych rzeczy którym poświęcamy swój czas i uwagę jest w rzeczywistości trwonieniem energii,
a Ważne Sprawy to często drobiazgi, które w przyszłości nie będą miały większego znaczenia?

“Osioł woli sieczkę od złota”
Heraklit
Może więc życie w czasach zarazy jest szansą by odzielić ziarno od plew…

Przez |6 kwietnia, 2020|Blog|Możliwość komentowania Życie w czasach zarazy została wyłączona
  • Życie w czasach zarazy Życie w czasach zarazy

    Życie w czasach zarazy

Życie w czasach zarazy

„Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana”.
Heraklit

Życie jest kruche i nieprzewidywalne.
Teoretycznie każdy to wie, ale większość z nas jest zdezorientowana i przestraszona, kiedy doświadcza tego bezpośrednio.
Ustalony porządek, codzienna rutyna, podążanie jasno wytyczoną ścieżką, dają poczucie bezpieczeństwa.
Uporządkowane życie, poukładany świat.
Kiedy nadchodzą życiowe burze, pragniemy, żeby życie jak najszybciej wróciło do normy. Chcemy, by rzeczy układały się po naszej myśli, ale życie takie nie jest.
Chcemy, by ludzie zachowywali się tak, jak sobie życzymy ale oni rzadko spełniają nasze oczekiwania.
Czy nasze rozgoryczenie, frustracja i lęk nie są często efektem tych niespełnionych oczekiwań?
Tymczasem życie to nie automat do kawy, w którym wciskamy guziczki i zawsze dostajemy to, co chcemy.

Stan epidemii, w którym przyszło żyć może być okazją, by uczyć się cierpliwości i przyjmować życie takim, jakie ono jest.

Świat, który nas otacza podlega nieustannym przemianom, przechodząc z jednego stanu w drugi.
Czasem zmiany te są niewidoczne gołym okiem, dlatego tworzą złudzenie stałości i niezmienności.
Wiążemy nasze poczucie bezpieczeństwa i spełnienia ze stałością, zdziwieni, kiedy coś się kończy.
Tymczasem wciąż zyskujemy i tracimy; wchodzimy w związki i rozstajemy się.
Dzieci się rodzą, dorastają i odchodzą, podejmujemy pracę i przechodzimy na emeryturę.  Każda z tych zmian wprawia nasze życie w ruch.

Życie w czasach zarazy, które bardzo zmieniło tempo i rytm mojego życia,
stwarza okazje to refleksji nad nieuchronnością zmiany i do przyjmowania ich z dystansem i większym spokojem.

Przez |3 kwietnia, 2020|Blog|Możliwość komentowania Życie w czasach zarazy została wyłączona
  • Życie w czasach zarazy Życie w czasach zarazy

    Życie w czasach zarazy

Życie w czasach zarazy

„Obyś żył w ciekawych czasach”
Zwrot ten (podobno zapożyczony z Chin) został użyty po raz pierwszy przez brytyjskiego polityka, Josepha Chamberlaina; ” (…) nie pamiętam czasów, kiedy dzień po dniu dostarczano nam nowych powodów do obaw”, dokończył swoją myśl.
Zdanie wypowiedziane ponad 100 lat temu pasuje jak ulał do bieżącej sytuacji. Sytuacji, której kilka miesięcy temu nikt się nie spodziewał .

Świat się zatrzymał i toczy wojnę z niewidzialnym wrogiem. Opustoszałe ulice i place przypominają scenerię z apokaliptycznych filmów.
Jak poradzić sobie z lękiem przed zarażeniem i obawami o przyszłość, kiedy media wieszczą ekonomiczną zapaść?
Czy z tego, co teraz przeżywamy wynikają lub mogą wynikać jakieś korzyści ?
Nie mamy wpływu na to, jak duża jest w tej chwili aktywność i zasięg działania wirusa. Mamy natomiast wpływ na to co z tym zrobimy.
Wpływ na to, czy będziemy poddawać się galopującym myślom, które są odpowiedzialne za emocje: lęk, panika, przerażenie, poczucie bezsilności i frustracja,
 czy potraktujemy tę sytuację jako…szansę, okazję do rozwoju.

Możemy skonfrontować się z tym, że w życiu, które nieustannie piętrzy przeszkody , najważniejsze jest to, jak reagujemy na przeciwności losu.
Tempo życia w naszych czasach systematycznie rośnie, podobnie jak presja wynikająca z tego, że chcemy sprostać oczekiwaniom.
Efektem tego jest uczucie przeciążenia, przewlekłego stresu, wypalenia zawodowego oraz – coraz częściej – depresji i zachowań ucieczkowych.

Karuzela zdarzeń zwalnia , a dla niektórych całkiem się zatrzymuje, więc możemy to potraktować jako okazję do refleksji.
Czy żyję życiem, jakim chcę żyć?
Czy coś w moim życiu wymaga zmiany albo naprawy?
Co jest teraz dla mnie najważniejsze?
Największe przełomy często są wynikiem frustracji, bo zmuszają do zejścia z utartych szlaków.
Postulat: “zostań w domu” niesie w sobie ukryte znaczenie – […]

Przez |2 kwietnia, 2020|Blog|Możliwość komentowania Życie w czasach zarazy została wyłączona
  • Korona króla i królowej Korona króla i królowej

    Korona króla i królowej

Korona króla i królowej

Korona króla jest symbolem władzy i znaczenia.
W czasach królów i rycerzy słowo króla było jedynym prawem .

Większość dziewczynek marzy o tym, by zostać księżniczkami,
większość chłopców chciałoby nosić berło i rządzić poddanymi.

Dorastając, stopniowo odkrywamy, że juz jesteśmy władcami … swojego życia.
Jeśli mamy szczęście, uczymy się szacunku do siebie od naszych bliskich,
którzy tym szacunkiem nas obdarzają.
Jeśli nie, musimy tę prawdę odkryć sami; prawdę o tym, że sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie, że mamy na nie wpływ poprzez podejmowane decyzje i działania.
Przerzucanie tej odpowiedzialności na rodziców, nauczyciela z piątej klasy,
na przeszkody jakie piętrzył przed nami los, może być wytłumaczeniem własnej bezradności, ale jest również abdykacją, zrzeczeniem się tej korony na rzecz innych.
Jeśli sami nie wyznaczymy sobie kierunku, inni zrobią to za nas i zwykle prowadzą nas tam, dokąd wcale nie chcemy iść.
Umiejętność noszenia korony nie jest łatwa;, kiedy pochylimy głowę kuląc się w sobie ze strachu albo ze smutku, ona spadnie.
Na szczęście można nauczyć się trudnej sztuki bycia wyprostowanym, panowania nad swoim życiem.
Wzrastając w swojej godności królewskiej, uczymy się szukać własnej drogi i wpływać na swój los.
Taka bajka, niezależnie od trudności jakie trzeba pokonywać po drodze, zwykle kończy się dobrze 

Przez |15 marca, 2019|Blog|Możliwość komentowania Korona króla i królowej została wyłączona
  • „Nie należy gniewać się na bieg wypadków, bo ich to nic nie obchodzi”. „Nie należy gniewać się na bieg wypadków, bo ich to nic nie obchodzi”.

    „Nie należy gniewać się na bieg wypadków, bo ich to nic nie obchodzi”.

„Nie należy gniewać się na bieg wypadków, bo ich to nic nie obchodzi”.

Jedyną stałą w naszym życiu są zmiany.

– Jak ona mogła mi to zrobić?
– Jak on mógł tak postąpić?
pytamy siebie, gdy ktoś nas „rozczaruje”.

Gdyby przyjrzeć się sprawie bliżej okazuje się, że ludzie przede wszystkim robią coś sobie.
Nasze dzieci sobie się nie uczą (albo uczą doskonale), partnerzy sobie zmieniają pracę, pacjenci i klienci sobie nie przychodzą (lub przychodzą) na spotkania.

Jak często chcemy, żeby inni grali w naszym filmie, innymi słowy, żeby spełniali nasze marzenia i pragnienia?

Kiedy jesteśmy zakochani, pragniemy tylko tego żeby ukochana osoba też nas wybrała.
Nie chcemy słyszeć słowa nie, i koniecznie chcemy przekonać jego lub ją, żeby powiedziała: tak.
Odczuwamy żal , smutek lub gniew kiedy tak się nie dzieje.
Tak jakbyśmy mówili:
– Czułbym się lepiej, gdybyś pragnął tego samego co ja i spełniał moje marzenia i pragnienia.

Co naprawdę tracimy, gdy odchodzi od nas partner, dorosłe dzieci odrzucają nasze rady i wskazówki, przyjaciele i znajomi nie wspierają nas, gdy tego potrzebujemy a szef wręcza nam wymówienie?
To co tracimy, to zwykłe iluzje na temat innych osób lub rzeczywistości.

Myślimy, że nasz współmałżonek jest inny niż jest („jak mogłeś to zrobić”), albo śnimy sen o szczęśliwym związku, nie dostrzegając realnych problemów.

Te emocje są wynikiem złudzenia, że z jakiegoś powodu inni maja spełniać nasze oczekiwania, a czasem realizować nasze marzenia.

– Będziesz się uczyć gry na pianinie; ja zawsze o tym marzyłam, ale moich rodziców nie było stać na instrument.
Cierpimy ,kiedy dzieci nie spełniają naszych oczekiwań.
Uważamy, że praca, która mamy powinna nam być dana raz na zawsze.

To co leczy i pomaga uwolnić się od żalu, bólu i cierpienia spowodowanego stratą jest spotkanie z rzeczywistością.

Kiedy zapytamy siebie:
– co się posypało?
najczęściej odpowiemy sobie, że to co tracimy to złudzenia, marzenia, wyobrażenia i fantazje.
Kiedy mamy odwagę pobyć z tymi pytaniami i przyjąć odpowiedzi, […]

Przez |1 marca, 2019|Blog|Możliwość komentowania „Nie należy gniewać się na bieg wypadków, bo ich to nic nie obchodzi”. została wyłączona