Burza śnieżna

Dwóch alpinistów uciekało przed zbliżająca się burzą śnieżną.

Mrok gęstniał, a lodowate podmuchy wiatru nasilały się z każdą chwilą. Bezpieczna baza znajdowała się godzinę drogi od miejsca, w którym się znajdowali, wiec nie było chwili do stracenia.

Kiedy szli wzdłuż skał, dostrzegli leżącego w skalnej szczelinie trzeciego alpinistę. Miał złamana nogę, a dodatkowo był wycieńczony i nie mógł się poruszać o własnych siłach.

Pierwszy alpinista pomyślał, że musi iść dalej, bo jeśli będzie chciał pomóc koledze, zginą oboje, a tak przynajmniej on ma szanse uratować życie.

Drugi z nich po chwili zastanowienia wziął na plecy chorego kolegę i zgięty wpół pod ciężarem, z trudem schodził w dół .

Chwilę później z gór zeszła lawina i przysypała schodzących mężczyzn.

Kiedy zmieniła się pogoda, wysłano helikopter ratunkowy.

Ratownicy nie mieli nadziei, że znajdą ich żywych ale czuli, że powinni spełnić swój obowiązek.

Ku ich zdumieniu, w trakcie poszukiwań usłyszeli cichutki jęk i wydobyli spod lawiny dwóch mężczyzn . Udało się im  przeżyć, ponieważ spleceni ze sobą ogrzewali się nawzajem.

Trzeciego kolegi nie mogli uratować. Przysypany lawiną zamarzł na śmierć.

Życie stawia nam wyzwania, ale nie daje gotowych odpowiedzi.
Tym wyzwaniem może być ktoś, kto staje na naszej drodze i prosi o pomoc.
Może się okazać, że okazywanie wsparcia, dzielenie się sobą, ratuje nas samych. Czasem przed rutyną i samotnością, czasem przed przesadnym skupianiem się na sobie, a czasem przynosi zupełnie inne , nieoczekiwane dary losu…