being-alone-513526_1280

“…ludzkość stoi dziś na rozdrożu. Jedna droga prowadzi w rozpacz i skrajną beznadziejność, druga w totalne unicestwienie. Módlmy się o mądrość właściwego wyboru.’

Woody Allen

Lubię angielski humor, którego kwintesencją jest –  moim zdaniem-  legendarna grupa brytyjskich komików: Monty Python. W wyprodukowanym przez nich filmie  „Żywot Briana”  młody i zdrowy mężczyzna chodzi z miseczką na jałmużnę, wołając: – Jestem byłym trędowatym; niestety zostałem uzdrowiony i straciłem przez to środki do życia.

 

Czy rola chorego, pokrzywdzonego przez los, wiecznego malkontenta, pesymisty, który nie podejmuje żadnych starań, „bo i tak się nie uda”, może stać się rolą życiową i  wygodnym parawanem, który usprawiedliwia wycofywanie się, rezygnację z aktywności i niepodejmowanie wysiłku i starań? Czy może również stać się swoistą „filozofią Kłapouchego”, który uważa, ze ‚lepiej nie iść na wycieczkę, bo na pewno będzie padać”?

Odpowiedź na pytanie: czy łatwiej jest krytykować i poddawać w wątpliwość niż próbować zmieniać na lepsze (na początek samego siebie a potem otaczającą rzeczywistość) wydaje się retoryczna. Podobnie jak rozstrzygnięcie  dylematu: czy łatwiej  jest radzić sobie z problemem przez zaniechanie, unikanie i narzekanie  niż przez  stawienie mu czoła.

Kto z nas  nie próbował nigdy ucieczki w chorobę przed trudnym sprawdzianem? (w nagrodę, zamiast   męczyć się w szkole, można było wypoczywać spokojnie w domu).

Czy łatwiejsze rozwiązanie jest jednocześnie najlepszą opcją? Zazwyczaj przynosi krótkotrwałe korzyści ale życie jest dyscypliną długodystansową i w dalszej perspektywie okazuje się najgorsze z możliwych. Można poprawić swój los tylko w jeden sposób: podejmując wysiłek, działając; „okopanie się” na wygodnej pozycji malkontenta, lub pokrzywdzonego i słabego jest gwarancją, że nic się w naszym życiu nie zmieni. Módlmy się więc o mądrość właściwego wyboru :)