„Życie jest czymś, co nam się przydarza, w czasie gdy jesteśmy zajęci planowaniem innych rzeczy”.

Anthony de Mello

Mam wrażnie, że coraz więcej osób żyje w Matrixie, równoległej rzeczywistości.
Może być nią rzeczywistość wirtualna – ilość elektronicznych gadżetów ciągle rośnie – podobnie jak liczba osób nieobecnych, niewidzących i niesłyszących świata który ich otacza, zatopionych w podręcznych ekranach i słuchawkach.

Światem równoległym” może być również „Matrix” własnych myśli; umysł zajęty planowaniem, analizowaniem, opracowywaniem strategii, a przede wszystkim „ulepszaniem” rzeczywistości rzadko kiedy zatrzymuje się, aby zarejestrować chwile: śmiech dziecka, zapach kawy, czuły dotyk, delikatny zapach mokrej ziemi po deszczu.

„Poczekaj, nie teraz, nie przszkadzaj, później do ciebie zajrzę, mamusia musi jeszcze skończyć pracę, tatuś jest teraz zajęty”…
„Tak, musimy koniecznie spotkać się i porozmawiać, jak tylko”…
„Wybierzemy się gdzieś tylko we dwoje…ale najpierw musimy”…
„Jak szybko ten czsas mija, już pachną bzy, kwitną akacje, to już pierwszy śnieg, jak znajdę czas pójdę na spacer, pobiegam, odpocznę…jeszcze tylko skończę ten raport, obejrzę film, naprawię żelazko, wyjdę na wyższy poziom tej gry…”
Na wyższy poziom…tylko czego? I gdzie tak naprawdę jesteśmy, jak nas nie ma…z dziećmi, ukochanymi, przyjaciółmi, bliskimi i dlaszymi.

Ludzie przeprowadzający bilans życia często wspominają najważniejsze chwile, ale nigdy nie są to te spędzone w biurze, poświęcone planowaniu kariery czy testowaniu nowych gadżetów.
Najczęściej są momomenty, w których byli zatopieni w chwili, dostrzegali piękno świata wokół siebie i cieszyli się obecnością swoich bliskich.

W tym kontekście myśl ”żyj chwilą” nabiera całkiem innego znaczenia:)