„Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana”.
Heraklit

Życie jest kruche i nieprzewidywalne.
Teoretycznie każdy to wie, ale większość z nas jest zdezorientowana i przestraszona, kiedy doświadcza tego bezpośrednio.
Ustalony porządek, codzienna rutyna, podążanie jasno wytyczoną ścieżką, dają poczucie bezpieczeństwa.
Uporządkowane życie, poukładany świat.
Kiedy nadchodzą życiowe burze, pragniemy, żeby życie jak najszybciej wróciło do normy. Chcemy, by rzeczy układały się po naszej myśli, ale życie takie nie jest.
Chcemy, by ludzie zachowywali się tak, jak sobie życzymy ale oni rzadko spełniają nasze oczekiwania.
Czy nasze rozgoryczenie, frustracja i lęk nie są często efektem tych niespełnionych oczekiwań?
Tymczasem życie to nie automat do kawy, w którym wciskamy guziczki i zawsze dostajemy to, co chcemy.

Stan epidemii, w którym przyszło żyć może być okazją, by uczyć się cierpliwości i przyjmować życie takim, jakie ono jest.

Świat, który nas otacza podlega nieustannym przemianom, przechodząc z jednego stanu w drugi.
Czasem zmiany te są niewidoczne gołym okiem, dlatego tworzą złudzenie stałości i niezmienności.
Wiążemy nasze poczucie bezpieczeństwa i spełnienia ze stałością, zdziwieni, kiedy coś się kończy.
Tymczasem wciąż zyskujemy i tracimy; wchodzimy w związki i rozstajemy się.
Dzieci się rodzą, dorastają i odchodzą, podejmujemy pracę i przechodzimy na emeryturę.  Każda z tych zmian wprawia nasze życie w ruch.

Życie w czasach zarazy, które bardzo zmieniło tempo i rytm mojego życia,
stwarza okazje to refleksji nad nieuchronnością zmiany i do przyjmowania ich z dystansem i większym spokojem.