Fala na morzuKto z nas życzyłby sobie przeciwności losu, z którymi trzeba się zmagać, porażek i błędów, za które “trzeba płacić” i przeszkód, które należy pokonywać, żeby osiągnąć swój cel?

Większość z nas marzy za to o przyjemnym, lekkim i “łatwym” życiu. Ale… jak by to było, gdyby te życzenia się spełniły? Prawdopodobnie “nieznośna lekkość bytu” zaczęłaby po jakimś czasie uwierać i męczyć, a prawie na pewno wiązałaby się z życiową stagnacją (bo po co zmienić coś, co dobrze funkcjonuje?).

Podobno największym przekleństwem żeglarzy jest brak wiatru w żaglach, więc może tkwiąc w stanie permanentnego zadowolenia zaczęlibyśmy wypatrywać najmniejszej fali na gładkiej jak lustro powierzchni wody?

Przeciwności i trudności są właśnie taką “falą”, która zmusza do zmiany kursu, wysiłku i większej uwagi. Zmiany życiowe “bolą”, dlatego dla wielu osób stanowią one ostateczność. Dokonuje się ich wtedy, kiedy “już się nie da wytrzymać”, albo kiedy stara rzeczywistość z różnych powodów rozpada się na kawałki. Kiedy sytuacja zewnętrzna zmusza nas do opuszczenia własnej strefy komfortu, zmiany stają się faktem. Nie ma lepszej okazji niż ta, “kiedy nie ma się już nic do stracenia”. Momenty przełomowe, chociaż trudne, bo wiążą się z silnymi i negatywnymi emocjami (lękiem, złością, czasem upokorzeniem i bezsilnością), są też okazją do spotkania się ze sobą, i zadaniem sobie najważniejszych pytań, między innymi o to, jaki kierunek chcemy nadać naszemu życiu. Takie pytania prowadzą często do zmiany myślenia. Kiedy zmieniają się myśli („mogę więcej”, „zasługuję na coś lepszego”), zmienia się też świat zewnętrzny (poprzez dokonywanie wyborów dotyczących pracy, sytuacji rodzinnej, miejsca zamieszkania, stylu życia, itp.).

Starożytny filozof miał rację. Można być wdzięcznym losowi za przeciwności, bo one zmuszają do wysiłku, których efektem jest wykreowanie sobie lepszego życia… i lepszego siebie : ).

* Heraklit