Dłoń trzymająca czterolistną koniczynęCzy jest Pani szczęśliwa? – zapytał dziennikarz Sophię Loren, gwiazdę światowego kina, laureatkę Oskara, żonę i matkę dwóch utalentowanych synów.
Jestem zadowolona – odpowiedziała.

Na temat szczęścia powstały całe traktaty filozoficzne, wiersze, pieśni i poematy. Jego opis przypomina Świętego Graala, wszyscy go szukają, a ciągle nie wiadomo czy na pewno istnieje.

Dla niektórych poszukiwaczy szczęście kojarzy się z hedonizmem – doświadczaniem przyjemności i chwilowych radości oraz unikaniem cierpienia. Dewizę – „Życie jest krótkie, więc trzeba brać z niego to, co najlepsze”, można by uznać za manifest hedonistyczny.

Badania wykazują, że z upływem czasu „dawka” przyjemnych doznań musi być systematycznie zwiększana, żeby odniosła pożądany skutek. Innymi słowy, drobne przyjemności życia codziennego, z biegiem lat przestają wystarczać i potrzebujemy coraz więcej.

Dla innych uczucie szczęścia jest wynikiem okoliczności zewnętrznych – „uśmiechu losu”. Psychologowie zauważyli, że na skutek pomyślnego wydarzenia następuje zwykle skok adrenaliny i towarzyszący mu stan ekscytacji oraz pobudzenia, po czym samopoczucie, w dość krótkim czasie, wraca do normy.

Zatem, aby doświadczać stanu radości i uniesienia, należałoby regularnie awansować, otrzymywać podwyżkę, tytuł naukowy lub odznaczenia państwowe.

Z przeprowadzonych badań wynika, że najtrwalszy dobrostan osiągają ludzie, którzy mają poczucie, że ich życie jest sensowne, znaczące i powiązane z czymś większym niż oni sami. Uczucie szczęścia i pełni jest żniwem rozwoju, wysiłku oraz pracy nad sobą. Wiąże się ono z poczuciem ogólnej satysfakcji z życia i z własnej osoby, niekoniecznie jest związane z czynnikami zewnętrznymi.

Zatem jeśli istnieje recepta na szczęście, to składa się ona z następujących składników:

  • pozytywnego obrazu siebie, połączonego z umiejętnością dostrzegania swoich możliwości oraz akceptacji ograniczeń,
  • poczucia bycia częścią większej całości i działaniem na jej rzecz.

Reszta to ruchome piaski :)