• „ Trudno nam żyć ze sobą, bez siebie nie jest lżej.” „ Trudno nam żyć ze sobą, bez siebie nie jest lżej.”

    „ Trudno nam żyć ze sobą, bez siebie nie jest lżej.”

„ Trudno nam żyć ze sobą, bez siebie nie jest lżej.”

W pewnym lesie mieszkała sobie rodzina jeżozwierzy.

Wszyscy w tej rodzinie bardzo się kochali i prowadzili zwyczajne, spokojne życie : pracowali, bawili się i odpoczywali.

Wszystko się dobrze układało wiosną, latem i jesienią ale kiedy nadeszły pierwsze mrozy, zaczęło się robić niebezpiecznie.

Kiedy było cieplej zwierzęta spały na zewnątrz i nawet, kiedy było trochę chłodniej, nie marły bo przykrywały się liśćmi i mchem i spokojnie przesypiały całe noce.

Zimą jednak ich skóra z grubymi kolcami przestała je chronić przed chłodem, wiec jeżozwierze próbowały przytulać się do siebie, żeby się nawzajem ogrzać.

Ale jak się łatwo domyślić, kiedy tylko zbliżały się do siebie , to natychmiast się raniły i rozbiegały się na wszystkie strony, uciekając od siebie, poranione, krzycząc z bólu.

Próbowały przez wiele dni, aż w końcu znalazły sposób : kiedy tylko się do siebie zbliżały, to bardzo powoli i delikatnie, każdy kolec układały w taką stronę, żeby mogły się dotknąć i nie ranić nawzajem.

Dużo czasu zajęło im to ćwiczenie, ale w końcu się nauczyły.

Od tego momentu już nie marzły, tylko każdego wieczoru musiały długo przygotowywać do tego, żeby się nawzajem nie ukłuć swoimi kolcami.

W czasie kwarantanny spędzaliśmy z naszymi rodzinami więcej czasu niż kiedykolwiek, często na ograniczonej przestrzeni, co dla wielu z nas było trudnym doświadczeniem.

Myślę, że bajka o jeżozwierzach to bajka o nas wszystkich.

Układanie kolców, to uczenie się tego, gdzie są czułe i delikatne miejsca naszych bliskich.

Ucząc się pokory dowiadujemy się, że nie możemy kształtować drugiego na nasz obraz i podobieństwo. On ma prawo być sobą.

Przez |1 lipca, 2020|Blog|Możliwość komentowania „ Trudno nam żyć ze sobą, bez siebie nie jest lżej.” została wyłączona
  • Bajki w czasach zarazy Bajki w czasach zarazy

    Bajki w czasach zarazy

Bajki w czasach zarazy

Było sobie miasteczko w którym ciągle padało.
Niebo przez cały czas było zasnute chmurami, z których nieustannie kapały krople deszczu.
Smutno było nie tylko dlatego, że było tam szaro i ponuro, ale również dlatego, że mieszkańcy tego miasteczka chodzili z wielkimi , czarnymi parasolami, i wszyscy mieli bardzo smutne miny.
Któregoś dnia pojawił się na jednej z ulic człowiek z żółtym parasolem, który był uśmiechnięty.
Ludzie patrzyli na niego z wielkim zdziwieniem i z nieufnością i mówili do siebie:
– Spójrzcie tylko co to za cudak i ekscentryk. Nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy. Jak można chodzić z takim dziwacznym parasolem i uśmiechać się mimo, że przecież nie ma żadnych powodów do radości.
W tym miasteczku mieszkała również mała dziewczynka, Zosia.
Któregoś dnia Zosia trochę zaspała i w porannym pośpiechu zapomniała parasola. Biegła do szkoły w deszczu i już po chwili miała mokre włosy i przemoczone ubranie.
Wtedy zobaczyła na ulicy człowieka z żółtym parasolem, który uśmiechnął się do niej i zapytał, czy nie chciałaby się pod nim schować.
Dziewczynka zawahała się przez chwilę, bo bała się, że z niej również ludzie zaczną się śmiać , ale w końcu zgodziła się, bo deszcz padał coraz mocniej i weszła pod żółty parasol.
Wtedy zobaczyła, że pod tym parasolem świeci słońce , latają motyle i śpiewają ptaki. Wtedy zrozumiała, dlaczego ten mężczyzna był zawsze taki szczęśliwy i uśmiechnięty.
Zapytała go o tajemnicę jego parasola.
– Sam do końca nie wiem – odpowiedział. – mieszkam w tym miasteczku od dawna i tak jak wszyscy chodziłem z czarnym parasolem i byłem bardzo smutny. Ale pewnego dnia kiedy wyszedłem z domu, zapomniałem zabrać swojego parasola i kiedy stałem przemoczony na ulicy, podszedł do mnie jakiś człowiek z żółtym parasolem i zapytał mnie, czy chciałbym się pod nim schronić.
Zgodziłem się i wtedy zobaczyłem, […]

Przez |12 maja, 2020|Blog|Możliwość komentowania Bajki w czasach zarazy została wyłączona
  • Bajka w czasach zarazy Bajka w czasach zarazy

    Bajka w czasach zarazy

Bajka w czasach zarazy

Żył sobie kiedyś chłopiec, któremu zawsze się spieszyło.
Kiedy nudził się na lekcji, nie mógł się doczekać dzwonka i wyjścia na przerwę,
kiedy odrabiał lekcje myślał o tym, jak to będzie, kiedy wreszcie skończy
szkołę.
Nieustannie marzył o tym, że będzie dorosły i kiedyś , w przyszłości będzie
miał własny dom, pracę i rodzinę.
Pewnego dnia, kiedy bawił się w parku podeszła do chłopca staruszka.
I powiedziała:
– Tak mi się wydaje, że chciałbyś przyspieszyć swój czas. Mam rację?
– Byłoby super! Odpowiedział chłopiec.
Wtedy staruszka wyjęła pudełko ze sznurkiem i powiedziała:
– Mam dla ciebie niezwykły prezent. To zaczarowane pudełko. Za każdym razem,
kiedy pociągniesz za sznurek, przesuniesz czas do przodu.
Jeśli pociągniesz mało, upłynie niewiele czasu ale jeśli pociągniesz mocniej,
upłynie go więcej.
Uradowany chłopiec przyjął prezent i pobiegł z nim do domu.
Od tej poty ilekroć mu się nudziło, albo był ciekawy, co się stanie w przyszłości
– pociągał za sznurek.
Kiedy był już zmęczony szkołą wystarczyło skorzystać z magicznego pudełka,
żeby przyspieszyć wakacje, kiedy pociągnął mocniej okazało się że skończył
studia.
Kiedy pociągnął jeszcze mocniej był już w małżeństwie i miał już dwóch synów.
Nie mógł się doczekać tego , co będzie dalej, więc pociągał za sznurek raz za
razem,, aż okazało się, że jest już staruszkiem i niczego nie przeżył a życie
przebiegło mu między palcami.
W tym momencie chłopiec magle się obudził. Okazało się, że po prostu zasnął
na lekcji .
Cierpliwie zaczął słuchać tego, co mówił nauczyciel a potem powoli i z radością
wrócił do domu.

Z uwagi na liczne, związane z epidemią ograniczenia, nasze życie bardzo się
zmieniło.
Żyjemy wolniej, ostrożniej, często pozamykani w domach, musimy
zrezygnować z wielu aktywności , ograniczamy spotkania z ludźmi
Chcemy wiedzieć, kiedy się to wszystko skończy.
Kiedy to co dzieje się w naszym życiu określamy jako żmudne albo trudne,
zwykle chcemy to przyspieszyć, pociągnąć za magiczny sznureczek.

„Dni są jednakowe w swojej naturze”
Heraklit

Gdybyśmy przestali doklejać do […]

Przez |16 kwietnia, 2020|Blog|Możliwość komentowania Bajka w czasach zarazy została wyłączona
  • Życie w czasach zarazy Życie w czasach zarazy

    Życie w czasach zarazy

Życie w czasach zarazy

W którymś z moich blogów pisałam o tym, że w języku chińskim słowo kryzys składa się z dwóch członów z których jeden znaczy: szansa.
Nową rzeczywistość, w jakiej nagle i nieoczekiwanie wszyscy się znaleźliśmy możemy postrzegać również jako szansę.
Wszystko zależy od tego, co z tą sytuacją zrobimy.

Poziom zajętości większości z nas wynosi 100%.

Tylko… czy nieustanny bieg i krzątanina rzeczywiście prowadzą nas do tego, co naprawdę się w życiu liczy?
Czy bycie zajętym zawsze oznacza bycie efektywnym? I wreszcie, czy jeśli nagle się zatrzymamy, to „wszystko się zawali” ?
Czy  może w dłuższej perspektywie okaże się, że nie jest to aż tak śmiertelnie ważne i poważne jak nam się zdawało?

Ile z tych rzeczy którym poświęcamy swój czas i uwagę jest w rzeczywistości trwonieniem energii,
a Ważne Sprawy to często drobiazgi, które w przyszłości nie będą miały większego znaczenia?

“Osioł woli sieczkę od złota”
Heraklit
Może więc życie w czasach zarazy jest szansą by odzielić ziarno od plew…

Przez |6 kwietnia, 2020|Blog|Możliwość komentowania Życie w czasach zarazy została wyłączona
  • Życie w czasach zarazy Życie w czasach zarazy

    Życie w czasach zarazy

Życie w czasach zarazy

„Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana”.
Heraklit

Życie jest kruche i nieprzewidywalne.
Teoretycznie każdy to wie, ale większość z nas jest zdezorientowana i przestraszona, kiedy doświadcza tego bezpośrednio.
Ustalony porządek, codzienna rutyna, podążanie jasno wytyczoną ścieżką, dają poczucie bezpieczeństwa.
Uporządkowane życie, poukładany świat.
Kiedy nadchodzą życiowe burze, pragniemy, żeby życie jak najszybciej wróciło do normy. Chcemy, by rzeczy układały się po naszej myśli, ale życie takie nie jest.
Chcemy, by ludzie zachowywali się tak, jak sobie życzymy ale oni rzadko spełniają nasze oczekiwania.
Czy nasze rozgoryczenie, frustracja i lęk nie są często efektem tych niespełnionych oczekiwań?
Tymczasem życie to nie automat do kawy, w którym wciskamy guziczki i zawsze dostajemy to, co chcemy.

Stan epidemii, w którym przyszło żyć może być okazją, by uczyć się cierpliwości i przyjmować życie takim, jakie ono jest.

Świat, który nas otacza podlega nieustannym przemianom, przechodząc z jednego stanu w drugi.
Czasem zmiany te są niewidoczne gołym okiem, dlatego tworzą złudzenie stałości i niezmienności.
Wiążemy nasze poczucie bezpieczeństwa i spełnienia ze stałością, zdziwieni, kiedy coś się kończy.
Tymczasem wciąż zyskujemy i tracimy; wchodzimy w związki i rozstajemy się.
Dzieci się rodzą, dorastają i odchodzą, podejmujemy pracę i przechodzimy na emeryturę.  Każda z tych zmian wprawia nasze życie w ruch.

Życie w czasach zarazy, które bardzo zmieniło tempo i rytm mojego życia,
stwarza okazje to refleksji nad nieuchronnością zmiany i do przyjmowania ich z dystansem i większym spokojem.

Przez |3 kwietnia, 2020|Blog|Możliwość komentowania Życie w czasach zarazy została wyłączona