„Życie nie jest problemem do rozwiązania, tylko rzeczywistością do doświadczania”.
Soren Kierkegaard

W czasie długich, jesienno-zimowych wieczorów zwykle zamykamy się w domach, tworząc kameralną atmosferę, potrzebną by być bliżej z bliskimi … i ze sobą.
W tej przestrzeni można usłyszeć własne myśli i uczucia.
Nie wszystkie z nich są przyjemne i radosne. Kiedy odczuwamy niepokój, przygnębienie, poczucie winy, to razem z nimi może pojawić się pokusa, żeby uciec od trudnych emocji w łatwo dostępne przyjemność i używki , zagłuszając je w ten sposób.
Bombardowani reklamami, obiecującymi natychmiastowa ulgę od dyskomfortu (wystarczy zażyć stosowną substancję lub zakupić odpowiedni produkt) wierzymy, że dzięki temu złe samopoczucie minie w cudowny sposób a my znajdujemy się w Krainie Wielkiej Szczęśliwości.
(Zwykle wcześniej trzeba w tym celu udać się do Krainy Wielkich Łowów, w okolicznym centrum handlowym).

Kiedy boimy się samych siebie, próbujemy zagłuszyć „złe” myśli i uczucia, dążąc do natychmiastowej przyjemności (lub co najmniej do złagodzenia bólu), i kiedy nadrzędnym celem życia jest szukanie przyjemności i unikanie emocjonalnego niepokoju, to stajemy się coraz bardziej zagubieni.

A gdyby tak potraktować emocje i uczucia jak przyjaciół, którzy mają dla nas ważną Wiadomość?
Mogą nas ostrzegać, sygnalizować zagrożenie, informować o tym, że czas zmienić strategię lub przystąpić do działania.
Złość może być sygnałem, że ktoś próbuje nami manipulować, smutek informacją na temat niezaspokojonych potrzeb a lęk może być wynikiem błędnej, zwykle wyolbrzymionej oceny sytuacji lub realnie istniejącym niebezpieczeństwie.
Kiedy uczucia są moimi sprzymierzeńcami, to nie są ani złe ani dobre, są nośnikami ważnych informacji; nie muszę się ich bać, przeciwnie, mogę się na nich oprzeć.
W każdym ludzkim życiu pojawiają się różne uczucia, ‘w pięciu smakach”, a jego przezywanie polega na smakowaniu ich wszystkich.
Jedna z ulubionych zabaw maluchów jest zabawa w chowanego; dzieciaki wierzą, że kiedy zakrywają oczy i nie widzą otaczającego świata to same stają się dla tego świata niewidzialne.
Człowiek dojrzały „wyrasta” z iluzji, że kiedy zagłuszy „złe” emocje używkami, telewizją lub zakupami, to one znikną się w cudowny sposób ; zamiast tego uczy się z nich korzystać, traktując je jako nośniki informacji i źródło energii, mobilizacji do działania.
Wtedy, będąc dla siebie samego źródłem intuicyjnej wiedzy i wsparcia, staje się królem (lub królową) własnego życia.