Każdy jest kowalem własnego szczęścia.

psychoterapi

„Większość ludzi ma tyle szczęścia na ile sobie pozwoli”
A. Lincoln

Czy bycie szczęśliwym jest kwestia decyzji?
Ta myśl może wydawać się szalona , kto nie chciałby być szczęśliwy.

Oczywiście, każde zatem pytanie powinno brzmieć: na ile pozwalamy sobie odczuwać radość?

Ludzie, którzy są zadowoleni ze swojego życia mówią najczęściej, że bycie szczęśliwym jest wynikiem ich decyzji; postanowili je zmienić, zamiast przez kolejny rok czuć się samotnym, sfrustrowanym i niedocenionym.
Oczywiście, decyzja nie oznaczała, że ich życie zmieniło się z dnia na dzień,był to zaledwie początek drogi, ponieważ bycie szczęśliwym to wielkie wyzwanie.
Aby osiągnąć lekkość bytu, trzeba ciężko pracować i nauczyć się samodyscypliny, która wiąże się z umiejętnością „zarządzania własnymi myślami”.
Bycie szczęśliwym jest wynikiem skupiania się na dobrych, pozytywnych myślach.
Znacznie łatwiej to zdanie napisać niż wprowadzić w czyn, ponieważ nawyk zamartwiania się jest u większości z nas silnie utrwalony.
– „No dobrze, a co będzie, jeśli będę tak sobie szedł radośnie a ktoś mnie napadnie?”
– Albo, „jeśli nagle zwolnią mnie z pracy? Z czego będę żył”; życie jest nieprzewidywalne i w każdej chwili może się coś stać złego”.

Utrzymanie dobrego stanu psychicznego przypomina codzienne obowiązki dobrego gospodarza, trzeba przez cały czas wyrzucać śmieci i eksponować to, co w domu jest najpiękniejsze.

Szczęście nie może być również warunkowe:
-„ Będę szczęśliwy kiedy wreszcie przyjedzie mój autobus”.
Czas oczekiwania może okazać się wspaniałą chwilą w naszym życiu; na ławce na której siedzimy na przystanku może usiąść ktoś, z kim będzie nam się wspaniale rozmawiało, albo wymarzony ktoś, z kim będziemy podróżować przez resztę życia .

Warto również zadać sobie pytanie:
-„Czy nie traktuję siebie zbyt poważnie?”

-„Gdybym jeszcze raz miał przeżyć życie, miałbym więcej prawdziwych a mniej wymyślonych problemów” – powiedział swoim żegnający się z życiem stulatek.

Jeśli mówimy sobie:
– „ Jestem […]

Przez |Listopad 25th, 2015|Blog|O komentarzy

Jak feniks z popiołów

Psychoterapia - ból po stracie najbliższej osoby

„Umierałem już tyle razy”
Charlie Chaplin

W czasie Święta Zmarłych wspominamy naszych Bliskich a przy okazji zadajemy sobie Ważne Pytania.

Śmierć i życie, początek i koniec są nierozerwalnie ze sobą połączone.
Jedno nie może istnieć bez drugiego.
Wszystkie pierwiastki z jakich jesteśmy zbudowani my i nasza planeta powstały w odległym kosmosie podczas umierania gwiazd.
Cykl przyrody pokazuje, że nowe życie powstaje na gruzach starego, dzięki czemu stale się odradza.

Podobnie jest w naszym życiu, nowy porządek zwykle jest poprzedzony rozpadem starych struktur i chaosem
Przechodzenie do kolejnego etapu często jest bolesne;
To co znajome jest oswojone i bezpieczne, dlatego zmiany zwykle budzą lęk i niepewność.

– „Jakaś część mnie umarła razem z tym co utraciłem” mówią niektórzy
-„Życie to podróż” mówią inni

Ból związany ze stratą często jest wynikiem niezgody na zmiany.
Jeśli zaakceptowalibyśmy fakt, że są one tak samo nieuchronne jak zmieniający się podczas tej podróży krajobraz za oknem, może nawet witalibyśmy je z radością.
Kiedy doświadczamy „małych śmierci”, na przykład w postaci utraty pracy, ważnych związków często panikujemy albo wpadamy w rozpacz.

Jeżeli powiemy sobie: „ jestem tu gdzie jestem i ciekawe, dokąd mnie to zaprowadzi”, sprawy zwykle nabierają innego znaczenia.
Z tej perspektywy można zobaczyć, że dawne związki oparte były na współuzależnieniu a miejsca, których nie chcieliśmy opuścić nie były szczególnie ciekawe.
Być może jedyne co tak naprawdę tracimy, to złudzenia .
Możemy nadal trzymać się dawnych nawyków albo pozwolić, by dawne struktury się rozwiały i dostrzec, że już ich nie potrzebujemy; wtedy zaczynamy przygotować się na życie w nowej, poszerzonej rzeczywistości.

Zwykle sytuacja się pogarsza zanim nadejdzie poprawa. W medycynie mówi się o „przesileniu”, jest to punkt zwrotny po którym następuje radykalna zmiana: pacjent bardzo szybko wraca do zdrowia.

W życiu często, zanim wejdziemy w […]

Przez |Listopad 3rd, 2015|Blog|O komentarzy

Filmy w mojej głowie

W gruncie rzeczy nasze życie (chwila która trwa) jest całkiem przyjemne (o ile akurat nie uciekamy przed rozjuszonym tygrysem, albo nie pękła nam rura w łazience, zalewając całe mieszkanie).

Problem polega na tym, że bardzo często, trudno nam się skupić na tym co jest, bo w myślach opowiadamy sobie całe historie na temat tego, czego wprawdzie teraz nie ma, ale przeciez może się przydarzyć.(a przydarzyć może nam się absolutie wszystko).

Katastroficzne myśli najczęściej uruchamiają wyobraźnię, która w najciemniejszych barwach odmalowuje „czarne scenariusze”, będące thrillerem, melodramatem i tragikomedią z elementami horroru w jednym.(„co będzie jeśli zachoruję?” „albo jeśli mnie wyleją, z czego spłacę kredyt”? „jeżeli ona/on mnie porzuci, nie przeżyję tego”, „co się stanie z moimi dziećmi, jeśli mnie zabraknie?”).

Kiedy odpalamy wyobraźnię i straszliwe obrazy dotyczące tego, co może się przydarzyć przesuwają nam się przed oczami, rzadko mamy świadomośc, że są to tylko nasze myśli.

Najczęściej czujemy się tak, jakby negatywna, i wymyślona przez nas wizja przyszłości działa się naprawdę; emocje jakie przeżywamy w związku z tym (lęk, smutek ,przerażenie) również są prawdziwe.

Pozbawiając samych siebie energii (negatywne myśli pochłaniaja jej bardzie dużo) i czasu (wyświetlając sobie w głowie katastroficzne filmy – tak bardzo się na nich skupiamy, że nie zauważamy tego co się dzieje wokól nas) , oddzielamy się szklanym kloszem od prawdziwego życia. Widzimy je, ale nie dotykamy, nie uczestniczymy w nim, zajęci kolejnym filmowym seansem pod tytułem : („ A jeśli coś mi się stanie?”).

Skupianie się na negatywej rzeczywistości nie uchroni na przed tym , aby nigdy nie spotkały nas przykre rzeczy (które równie dobrze mogą nigdy się nie zdarzyć) , natomiast okradają nas z bezcennego czasu.

OKRADAJĄ Z ŻYCIA.

Przez |Październik 9th, 2015|Blog|O komentarzy

Kto sieje wiatr, zbiera burzę

Moja znajoma po wieczornej kłótni z mężem przyszła następnego dnia do pracy spóźniona i rozdrażniona. Potem było już tylko gorzej. Klienci, których obsługiwała byli tego dnia wyjątkowo nieuprzejmi i roszczeniowi, a na koniec wylądowała na dywaniku u szefa, który skrytykował jej metody pracy. Wracała do domu smutna, zła i tak wyczerpana; szła ze spuszczona głową i nie zauważyła pędzącego samochodu, który oblał ja woda z kałuży.
Każdemu z nas zdarzają się przykre rzeczy, ale dlaczego tak się dzieje że często „nieszczęścia chodzą parami” a jeszcze częściej działa jakieś tajemnicze prawo serii niefortunnych zdarzeń”.? Czy jest to tylko zbieg okoliczności, czy sami tworzymy negatywną rzeczywistość?
Myśli zawsze są połączone z emocjami.. Czy jeśli powiemy sobie:” mam zły dzień i nic mi się nie udaje” to jest to tylko myśl, czy samospełniająca się przepowiednia?
Jeżeli jesteśmy źli lub poirytowani, inni (często podświadomie) reagują na nasze emocje i „odpłacają” tym samym.

„Kto sieje wiatr, zbiera burzę”.

W jednym z moich ulubionych filmów „Dzień świstaka”, główny bohater utknął w pętli czasu. Topiąc smutki w alkoholu pyta poznanych przy barze mężczyzn:
– Czy zdarzyło wam się kiedyś przeżywać w kółko ten sam dzień?
– Właśnie tak wygląda nasz życie – odpowiedzieli.
Przekonania na temat świata i nas samych często są pułapką, która powoduje, że tkwimy w określonej sytuacji nawet wtedy, kiedy rzeczywistość nas uwiera; trzymamy się kurczowo starych schematów, utartych ścieżek ; na przykład tej samej pracy, mimo ,że szczerze jej nie znosimy (gdzie ja teraz znajdę lepszą, jest kryzys, mam swoje lata i kto mnie teraz zechce) nie dopuszczając nawet do siebie myśli, że zasługujemy na coś lepszego.
Jest taka przypowieść o żeglarzu, który w czasie sztormu wypadł za burtę i cała noc spędził trzymając się kurczowo swojej łodzi. Deszcz siekał […]

Przez |Październik 7th, 2015|Blog|O komentarzy

Koniec lata

Koniec lata jest zwykle czasem, w którym oglądamy się za siebie, tęskniąc za słońcem, swobodą i dotykaniem świata.
Trudno jest wtedy skupić się na pracy zawodowej i codziennych obowiązkach.
Ekspres do kawy zapewne w niejednej firmie wysłuchał wielu wakacyjnych opowieści kończących się zwykle westchnieniem: – „oby do następnego urlopu.”…
Menadżerowie i kierownicy dobrze znają powakacyjny syndrom „zmniejszonej wydajności” a pracownicy powracający z urlopu często otrzymują taryfę ulgową.

Psychologowie sportu uczą zawodników skupiania się na samej czynności, na chwili obecnej i monitorowania mowy wewnętrznej związanej z obawami przed porażką.
Alpiniści dobrze wiedzą, jak ważna jest umiejętność skupiania uwagi na tym co tu i teraz.
Często wspinają się w ekstremalnie niebezpiecznych warunkach i wiedzą, że koncentrowanie się na zagrożeniach związanych z możliwością nadejścia kolejnej lawiny lub ewentualnej kontuzji, pozbawia ich energii, tak potrzebnej do dalszej wspinaczki i osiągnięcia wyznaczonego celu.
Negatywne myśli związane z tym co zostawili „na dole”., również są stratą energii, od której zależy ich przetrwanie.
Dlatego uczą się skupiania na wykonywanych czynnościach i odwracania uwagi od wspomnień i wyobrażania sobie przyszłości.

Umiejętność koncentracji jest ważna dla wszystkich, nie tylko dla sportowców. Wydajność umysłu, efektywność pracy, nawet satysfakcja odczuwana w związkach zależą od tego samego czynnika: umiejętności bycia w chwili obecnej.

Tymczasem dla większośći z nas negatywne wspomnienia dotyczące przeszłości lub katastroficzne wyobrażenia na temat przyszłości to zajęcie na pełen etat.

Kto z nas nie zna dręczących myśli na temat tego „co będzie” i nie przeżył żadnej bezsennej nocy, krytykując siebie i obwiniając lub zamartwianie się tym co można było zrobić inaczej?
Tylko czy nasza rozszalała wyobraźnia i zamartwianie się mogą nas uchronić przed kłopotami?
Równie logiczne byłoby karanie dzieci na zapas, na wypadek, gdyby potem były niegrzeczne.
Skoro ten pomysł wydaje się szalony, to czy równie bezsensowne nie jest zajmowanie się problemami jeszcze zanim się pojawia?

Wyobrażanie […]

Przez |Wrzesień 9th, 2015|Blog|O komentarzy

W przesunięciu

…nerwowy ranek, informacji szum”…

Zasypiałam mając pod powiekami Listę Ważnych Spraw do załatwienia.
Śniadanie jadłam „w biegu”, po drodze włączając jeszcze telewizor, żeby zobaczyć czym żyje dzisiaj świat….no i zobaczyłam.
Wizja bankructwa Gracji i dezintegracji Europy, exodus ludności z Afryki i Bliskiego Wschodu, szalejący terroryzm…kanapka utknęła mi w gardle. Na szczęście nie mogłam analizować dłużej kondycji świata, bo „czas mnie gonił”, więc myślami przeniosłam się do Spraw Do Załatwienia i układając w głowie kolejność działań wybiegłam z domu. Wróciłam do niego tylko dwa razy, po pieczątkę (która została na stole) i po telefon, który miałam w torebce, ale złośliwie schował się przede mną i udawał, że go nie ma.
Na najbliższym rondzie omal nie wjechałam w inny samochód i .. wreszcie się zatrzymałam.

Uświadomiłam sobie, że od rana działam jak nakręcona maszynka. Nie zauważyłam nawet co jadłam na śniadanie ani tego, czy dzień jest słoneczny czy pochmurny, cały czas żyjąc w przesunięciu czasowym (myśląc o tym co zdarzy się za chwilę i o tym, co dzieje się gdzie indziej).

Chwile, momenty… poeci i mistycy mówią, że to wszystko co mamy.
Rozpamiętywanie przeszłości lub teleportowanie się w przyszłość powoduje, że śnimy na jawie swój sen (czasem dobry, czasem zły), ale przez sen trudno jest zobaczyć, usłyszeć i poczuć to, co nas otacza.

Zanurzenie się w rzeczywistości, doświadczanie jej na 100% (teraz jem brzoskwinię, pływam, jadę na rowerze i przytulam się do kogoś bliskiego) może być silniejszym przeżyciem niż oglądanie piramid.
W świecie zalewanym ogromna ilością informacji, skupienie uwagi jest coraz trudniejsze.
Można nawet powiedzieć, że deficyt uwagi jest równie głęboki jak deficyt budżetowy.

Dla mnie najpiękniejsze wspomnienia doświadczenia, to właśnie chwile całkowitego zanurzenia w rzeczywistości (kiedy dostrzegam piękno świata, tańczę, spędzam czas z bliskimi, słucham muzyki, jem ulubione potrawy, czuję […]

Przez |Lipiec 3rd, 2015|Blog|O komentarzy
  • 294805_(www.GdeFon.ru)
    „Umęczę się ale wypocznę” „Umęczę się ale wypocznę”

    „Umęczę się ale wypocznę”

„Umęczę się ale wypocznę”

Już za kilka dni zabrzmi ostatni szkolny dzwonek i rozpoczną się wakacje.
Można skorzystać z okazji i wsiąść do pociągu byle jakiego i ruszyć w nieznane (albo znane), albo z niego… wysiąść i dokładnie obejrzeć miejsce, w którym się w życiu znajdujemy.

Pędzący pociąg jest potrzebny tym z nas, którzy zasiedzieli się w swoim życiu w nawykach i przyzwyczajeniach i są znudzeni oglądaniem tych samych widoków z okna każdego dnia.
Podróżnicy i turyści „umęcza się” podróżą, walizą, plażowaniem, wspinaniem, zwiedzaniem i fotografowaniem (wiadomo, że trzeba się nieźle natrudzić, żeby dobrze wypocząć), by potem z westchnieniem ulgi powrócić do bezpiecznej i oswojonej (bywa, że dodatkowo klimatyzowanej) codzienności.

Ci, którzy dla odmiany czują zawrót głowy i postanawiają na chwilę zejść z wirującej na oślep karuzeli, maja okazję doświadczyć, że dobrze jest niczego nie wymuszać i nie przyspieszać oraz nacieszyć się obecnością bliskich…i swoją własną.
Być może piosenka: „Co ja tutaj robię” okaże się przebojem tego lata i motywacją do szukania drogowskazów.
Życie podpowiada rozwiązania ale by móc je ”usłyszeć”, warto się zatrzymać i pobyć z pytaniami…odpowiedzi nadejdą.

Latem często zbieramy muszle, kamienie, bursztyny, pamiątki i wspomnienia.
Szukajmy tego lata tego czego, najbardziej chcemy znaleźć, a wtedy znajdziemy 

Przez |Czerwiec 23rd, 2015|Blog|O komentarzy

„Kto mi dał skrzydła”

Kiedy byliśmy dziećmi, życie w świecie wyobraźni było tak samo naturalne, jak przebywanie w świecie rzeczywistym.
Wyobraźnia była naszą drugą naturą…a potem poszliśmy do szkoły. A tam tabliczka mnożenia była znacznie ważniejsza od „zmyślonych” historyjek.
Jako poważni dorośli nauczyliśmy się traktować wyobraźnię na równi z niepoważnym marzycielstwem, które najpewniej wyprowadzi nas na manowce.

Jednak nie tylko fizycy kwantowi utrzymują, że wszystko w naszej rzeczywistości ma początek w świecie wyobraźni.
Począwszy od pomysłu na nowa fryzurę, zmianę wizerunku, po urządzanie mieszkania i planowanie urlopu, wybór wykształcenia i zawodu oraz planowanie „ścieżki kariery”, wszystko co urzeczywistniło się w naszym życiu, musiało najpierw zaistnieć w świecie wyobraźni.
Wizja stopniowo przekształcała się w konkretny pomysł a następnie plan, który umożliwił jej realizację.

Powstanie każdego budynku, mostu i drogi musiało być poprzedzone projektem, stworzonym na podstawie wizji i pomysłu architekta.
Często słyszymy, że ktoś „mierzy wysoko”, co oznacza w dużym skrócie, że wyznacza sobie ambitne cele (muszą one najpierw pojawić się w świecie wyobraźni, aby mogły zaistnieć w rzeczywistości).
O niektórych mówi się, że mają „podcięte skrzydła”, co najczęściej oznacza, że trudno im sobie wyobrazić lepszą rzeczywistośc od tej, którą znają, ponieważ wydaje się ona nieosiągalna i odległa.

W bajce o brzydkim kaczątku młody łabędź, który usłyszał od przybranej kaczej mamy, że nigdy nie będzie latać, dziobało ziarno na podwórku, coraz rzadziej patrząc w niebo na żeglujące po nim łabędzie.
Kiedy uwierzyło, że potrafi wzbić się w powietrze (otworzyło się na nową rzeczywistość) poszybowało razem z nimi.
Kiedy my otwieramy się na nowe możliwości ich realizowanie okazuje się być najczęściej kwestią czasu.
Czy granice istnieją tylko w naszej głowie? Warto spróbować je przesuwać, żeby się o tym przekonać.

Przez |Czerwiec 15th, 2015|Blog|O komentarzy
  • 127
    „Don’t  worry, be happy.” „Don’t  worry, be happy.”

    „Don’t worry, be happy.”

„Don’t worry, be happy.”

Obecnie bardzo popularne są idee zdrowego odżywiania.
„Jesteś tym co jesz” krzyczą do nas nagłówki i tytuły artykułów, promujących ekologiczny styl życia. Ich autorzy często porównują człowieka do naczynia, które można wypełnic śmieciowym jedzeniem, albo wartościowymi produktami, wpływając tym samym na jakość życia i stan zdrowia.

Możemy również troszczyć się o to, aby nie wypełniać się „śmieciowymi” myślami.
Zwykle robimy to na trzy sposoby: wspominając trudne i bolesne doświadczenia (jest to znakomity sposób, aby pielęgnować w sobie poczucie krzywdy), żałując, że jest jak jest, a mogłoby być lepiej, lub zamartwiając się tym wszystkim, co może wydarzyć się w przyszłości (zamiast skupić się na tym co jest skupiamy się na tym czego w tej chwili nie ma). Wyobrażanie sobie wszystkich możliwych nieszczęść to bardzo skuteczny sposób na to by odebrać sobie radość życia.

Szczęście i radość mają w naszym kraju złą prasę.
– „Cieszy się jak kto głupi” mówimy, albo
– „śmieje się jak głupi do sera” (czemu akurat do sera, tego nie wiadomo)”.
Dla odmiany dostojny smutek i „cierpienia, które uszlachetnia”, są często gloryfikowane.
Mam czasem wrażenie, że panuje niepisana norma społeczna, zgodnie z którą człowiek, który idzie ulicą uśmiechnięty od ucha do ucha, wzbudza odruch politowania lub potrzebę skontaktowania go ze specjalistą.
– „A z czego tu się można cieszyć”? – pytają zwykle zawodowi malkontenci.
A można. Ze wszystkiego…
Z tego, że słońce świeci i z tego, że deszcz pada, z chwil spędzonych z bliskimi i tych, które mamy tylko dla siebie, z tego, że pędzimy razem z życiem jak na karuzeli i z tego, że możemy się zatrzymać, odpocząć, celebrować dzień.

Zamiast jak zwykle czegoś chcieć (zwykle więcej i więcej można), można po prostu być – z tym co nas otacza.
Zamiast dążyć do tego, żeby więcej posiadać można nie posiadać z radości.
Wystarczy popatrzeć […]

Przez |Czerwiec 2nd, 2015|Blog|O komentarzy

Żyj chwilą

„Życie jest czymś, co nam się przydarza, w czasie gdy jesteśmy zajęci planowaniem innych rzeczy”.

Anthony de Mello

Mam wrażnie, że coraz więcej osób żyje w Matrixie, równoległej rzeczywistości.
Może być nią rzeczywistość wirtualna – ilość elektronicznych gadżetów ciągle rośnie – podobnie jak liczba osób nieobecnych, niewidzących i niesłyszących świata który ich otacza, zatopionych w podręcznych ekranach i słuchawkach.

Światem równoległym” może być również „Matrix” własnych myśli; umysł zajęty planowaniem, analizowaniem, opracowywaniem strategii, a przede wszystkim „ulepszaniem” rzeczywistości rzadko kiedy zatrzymuje się, aby zarejestrować chwile: śmiech dziecka, zapach kawy, czuły dotyk, delikatny zapach mokrej ziemi po deszczu.

„Poczekaj, nie teraz, nie przszkadzaj, później do ciebie zajrzę, mamusia musi jeszcze skończyć pracę, tatuś jest teraz zajęty”…
„Tak, musimy koniecznie spotkać się i porozmawiać, jak tylko”…
„Wybierzemy się gdzieś tylko we dwoje…ale najpierw musimy”…
„Jak szybko ten czsas mija, już pachną bzy, kwitną akacje, to już pierwszy śnieg, jak znajdę czas pójdę na spacer, pobiegam, odpocznę…jeszcze tylko skończę ten raport, obejrzę film, naprawię żelazko, wyjdę na wyższy poziom tej gry…”
Na wyższy poziom…tylko czego? I gdzie tak naprawdę jesteśmy, jak nas nie ma…z dziećmi, ukochanymi, przyjaciółmi, bliskimi i dlaszymi.

Ludzie przeprowadzający bilans życia często wspominają najważniejsze chwile, ale nigdy nie są to te spędzone w biurze, poświęcone planowaniu kariery czy testowaniu nowych gadżetów.
Najczęściej są momomenty, w których byli zatopieni w chwili, dostrzegali piękno świata wokół siebie i cieszyli się obecnością swoich bliskich.

W tym kontekście myśl ”żyj chwilą” nabiera całkiem innego znaczenia:)

Przez |Kwiecień 22nd, 2015|Blog|O komentarzy