Kiedy zmieniasz sposób patrzenia na coś, zmienia się to, na co patrzysz – Max Planck.

Gdybym znała odpowiedź na to pytanie, najlepiej tak prostą, żeby można było ja wyrazić za pomocą prostego równania, byłabym Einsteinem psychologii.
Znacznie łatwiej jest odpowiedzieć na pytanie: co przeszkadza ją wygrać.
Próby kontrolowania rzeczywistości, w złudnym poczuciu, że można przewidywać i zapobiegać niechcianym wydarzeniom i problemom, które mogą się pojawić, wywołują napięcie i niepokój. Kiedy świat i ludzie nie spełniają naszych oczekiwań, odczuwamy ból i cierpimy. Kiedy nadchodzą zmiany i życiowe kryzysy – niepokój.
W języku chińskim słowo kryzys składa się z dwóch członów. Pierwszy oznacza zagrożenie, niebezpieczeństwo, a drugi szansę, możliwość, nowy początek.
Często przed wejściem w nowy etap, osiągamy „punkt zerowy” .
Coś, co kiedyś dobrze i sprawnie działało, nagle przestaje funkcjonować. Wydaje się , że nadchodzi koniec (naszego) świata .
Mityczny Feniks odradza się z popiołów. Poczwarka, która zamyka się w kokonie przechodzi całkowita transformację, poprzedzoną rozpadem dotychczasowej struktury. Wąż , kiedy nie może dalej rosnąć , bo jego stara nie rośnie razem z nim, zrzuca ją poprzez owijanie się i pocieranie o ostre przedmioty i kamienie . W tym czasie staje się mniej aktywny i sprawia wrażenie chorego i słabego.
Często sytuacja pogarsza się zanim nadejdzie poprawa. Łatwo jest wtedy wpaść w panikę, próbować wszystko kontrolować, łapać sznureczki wymykającej się rzeczywistości i usiłując powiązać je na nowo. W efekcie zaczynamy je gorączkowo szarpać, tworząc chaotyczną plątaninę, która w końcu i tak wypada nam z rąk.
Zamiast tego można spróbować robić NIC. Zatrzymać się. Pozwolić, żeby życie, które jest w nas samo nas poprowadziło. Zaufać swojej mądrej części, która wie. Tej samej sile, która sprawia, że z nasiona wyrasta drzewo. Wsłuchać się w siebie i w swoja wewnętrzna prawdę.
Zamiast racjonalizować i analizować , podjąć próbę wyjścia ze swojej głowy, która nieustannie opowiada nam te same historie, zarządzić przerwę od nawykowego zamartwiania się lub obmyślania strategii walki. Rozluźnić umysł jak napięty mięsień. Zamknąć na chwilę oczy i odpuścić kontrolę i skupić się na teraźniejszości, na chwili, która właśnie trwa, pozwolić, żeby to ona wskazała drogę.
Można to osiągnąć poprzez przenoszenie uwagi na doznania zmysłowe i odczucia płynące z ciała, oraz świadome przeżywane uczuć i emocji. Głowa może karmić nas iluzjami i wymyślonymi opowieściami ale odczucia z ciała i emocje jakie przeżywamy, zawsze są prawdziwe. Są informacjami. Sygnalizują potrzeby, zagrożenia, szanse i możliwości.
Zatrzymanie wewnętrznego monologu może sprawić, że zamiast neurotycznej lub narcystycznej udręki poczujemy wartość każdej chwili.
Nasze życie i wszystko co jest na Ziemi przyszło z gwiazd. Kiedy na nie spojrzymy, możemy instynktownie poczuć ,ze jesteśmy częścią czegoś znacznie większego od nas samych, maleńkim pyłkiem w ogromnym Wszechświecie. Z tej perspektywy możemy nasze problemy – a przede wszystkim ponad miarę przerośnięte ego (cięgle czegoś się domagające z jakiegoś powodu niezadowolone lub niespokojne) – ujrzeć w odpowiedniej skali. Czasem dobrze jest poczuć jak mali jesteśmy a jednocześnie jak ważni , bo połączeni ze Wszystkim na Wszystko wpływający. Ta świadomość może otworzyć nas na uczucie miłości do siebie i do świata, którego jesteśmy częścią, oraz radości odczuwanej z prostego i zdumiewającego faktu: naszego istnienia.