Obecnie bardzo popularne są idee zdrowego odżywiania.
„Jesteś tym co jesz” krzyczą do nas nagłówki i tytuły artykułów, promujących ekologiczny styl życia. Ich autorzy często porównują człowieka do naczynia, które można wypełnic śmieciowym jedzeniem, albo wartościowymi produktami, wpływając tym samym na jakość życia i stan zdrowia.

Możemy również troszczyć się o to, aby nie wypełniać się „śmieciowymi” myślami.
Zwykle robimy to na trzy sposoby: wspominając trudne i bolesne doświadczenia (jest to znakomity sposób, aby pielęgnować w sobie poczucie krzywdy), żałując, że jest jak jest, a mogłoby być lepiej, lub zamartwiając się tym wszystkim, co może wydarzyć się w przyszłości (zamiast skupić się na tym co jest skupiamy się na tym czego w tej chwili nie ma). Wyobrażanie sobie wszystkich możliwych nieszczęść to bardzo skuteczny sposób na to by odebrać sobie radość życia.

Szczęście i radość mają w naszym kraju złą prasę.
– „Cieszy się jak kto głupi” mówimy, albo
– „śmieje się jak głupi do sera” (czemu akurat do sera, tego nie wiadomo)”.
Dla odmiany dostojny smutek i „cierpienia, które uszlachetnia”, są często gloryfikowane.
Mam czasem wrażenie, że panuje niepisana norma społeczna, zgodnie z którą człowiek, który idzie ulicą uśmiechnięty od ucha do ucha, wzbudza odruch politowania lub potrzebę skontaktowania go ze specjalistą.
– „A z czego tu się można cieszyć”? – pytają zwykle zawodowi malkontenci.
A można. Ze wszystkiego…
Z tego, że słońce świeci i z tego, że deszcz pada, z chwil spędzonych z bliskimi i tych, które mamy tylko dla siebie, z tego, że pędzimy razem z życiem jak na karuzeli i z tego, że możemy się zatrzymać, odpocząć, celebrować dzień.

Zamiast jak zwykle czegoś chcieć (zwykle więcej i więcej można), można po prostu być – z tym co nas otacza.
Zamiast dążyć do tego, żeby więcej posiadać można nie posiadać z radości.
Wystarczy popatrzeć na dzieci – mistrzów świata w radości – „bez powodu.”
Nie martwią się. I – jeśli im się w tym nie przeszkadza – są szczęśliwe, cieszą się każdą chwilą, jedna po drugiej. Po prostu.