„Bywają rzeczy tak poważne, że trzeba się z nich śmiać”

33721

 

„Bywają rzeczy tak poważne, że trzeba się z nich śmiać”
Niehls Bohr

Traktowanie siebie śmiertelnie poważnie jest przyczyną wielu naszych lęków.

Trudno jest się rozluźnić,  gdy w sytuacjach społecznych kładziemy na szali  własne ego .

Gdybyśmy uświadomili sobie, że ludzie nie zwracają na nas specjalnej uwagi, bo  są zbyt zajęci myśleniem o sobie , łatwiej by nam było wziąć głęboki oddech i rozpiąć emocjonalny gorset .

Humor i przyjęcie postawy żartobliwego dystansu do sytuacji i samego siebie, jest bardzo przydatnym sposobem zmniejszania ciężaru gatunkowego problemów.

Kiedy nie można się przebić przez zatłoczona ulicę,  należy wrzucić bieg wsteczny

Humor spełnia właśnie taka rolę  – restartuje umysł i pomaga wyłączyć samokontrolę.

Nawet jeśli nie podsuwa właściwych odpowiedzi i nie rozwiązuje problemów, pomaga wycofać się ze ślepej uliczki i kieruje myśli na nowe tory.

Zmiana perspektywy pomaga dostrzec rzeczy, które dotąd nam umykały i uwolnić się od głęboko zakorzenionych i dysfunkcyjnych przekonań.

Można zapytać siebie: jak skomentowałby nasze (lub czyjeś) zachowane nadworny błazen?

Co było zabawnego w sytuacji której się bałem?

Z innej perspektywy ta sytuacja może wydawać się absurdalna.

Błazen to ktoś zupełnie inny niż klaun. Swoje decyzje konsultowali z nimi władcy naszego świata; nadworni trefnisie byli doradcami na dworach cesarzy i w królewskich pałacach.

Ich zadaniem było inspirować  do zmiany myślenia i sposobu w jaki patrzyli na świat, na przykład poprzez krytykowanie  obowiązujących norm i przekonań.

Śmiech siebie są jak skrapianie twarzy zimna, ożywczą wodą.

Własna burza mózgu i odrobina żartobliwej ekstrawagancji w myśleniu, jest doskonałym antidotum na powszechny w dzisiejszych czasach lęk przed tym „co powiedzą ludzie’.

Warto od czasu do czasu włożyć  czapkę z dzwoneczkami i zobaczyć, jak zmienia się nasza perspektywa .

Śmiech rozprasza obawy , rozświetla każdy, najmroczniejszy kąt naszego życia i rozprasza  lęk.

Przez |Luty 13th, 2017|Blog|O komentarzy
  • 142196__girl-balls-balloons-happiness-joy-flying-gliding-sky-grass-clouds_p (1)
    Anno Domini 2017 Anno Domini 2017

    Anno Domini 2017

Anno Domini 2017

Kiedy nadchodzi kolejny rok, zwyczajowo życzymy sobie szczęścia i pomyślności.

Tylko…czym właściwie jest to szczęście?
Bywa mylone z poszukiwaniem przyjemności i unikaniem bólu.
Tymczasem ten rodzaj „szczęścia” zwykle jest płytki i ulotny.

Uczucie radości i spełnienia jest efektem stawiania sobie celów i pokonywania trudności.
Badania na temat szczęścia dowodzą, że jest ono skutkiem ubocznym świadomości, że działania jakie podejmujemy są ważne i znaczące.

Gdyby sporządzić przepis na szczęście to składałoby się ono w 90% z wysiłku, polegającego na tym, że stwarzamy warunki potrzebne do tego, aby owo zadowolenie i satysfakcja mogły się w naszym życiu pojawić.

Szczęście bywa często mylone z fartem, „ślepym trafem”, tymczasem wygrana w ” totolotka” najczęściej bywa przyczyną nieszczęścia i zwykle rujnuje ona życie osób, które trafiły szóstkę.
Osoby, które dziedziczą fortuny lub spadek często tracą majątek tak samo szybko jak go pozyskują
Ci którzy wytrwale dążą do celu, nie odkładają szczęścia na później, a przede wszystkim są cierpliwi i nie rezygnują wtedy, kiedy nie osiągają natychmiastowych efektów, zwykle dobiegają do mety a ich poczucie spełnienia i zadowolenia jest trwałe.

Jeśli warunki potrzebne do tego, aby czuć się szczęśliwym tworzymy sami , to przekonanie, że ono spada z nieba tylko na Wybrańców, jest iluzją.

Ja tez mogę być Wybrańcem, pod warunkiem, że siebie wybiorę, i uwierzę, że mam wszystko co jest mi potrzebne, żeby zapewnić sobie dobre życie.
Ten rodzaj spełnienia nie ma nic wspólnego ze szczęśliwym trafem ponieważ zależy tyko od nas.

Szczęśliwego Nowego Roku 1017!!! 

Przez |Styczeń 12th, 2017|Blog|O komentarzy
  • 1386768636
    W grudniu po południu. W grudniu po południu.

    W grudniu po południu.

W grudniu po południu.

„Życie nie jest problemem do rozwiązania, tylko rzeczywistością do doświadczania”.
Soren Kierkegaard

W czasie długich, jesienno-zimowych wieczorów zwykle zamykamy się w domach, tworząc kameralną atmosferę, potrzebną by być bliżej z bliskimi … i ze sobą.
W tej przestrzeni można usłyszeć własne myśli i uczucia.
Nie wszystkie z nich są przyjemne i radosne. Kiedy odczuwamy niepokój, przygnębienie, poczucie winy, to razem z nimi może pojawić się pokusa, żeby uciec od trudnych emocji w łatwo dostępne przyjemność i używki , zagłuszając je w ten sposób.
Bombardowani reklamami, obiecującymi natychmiastowa ulgę od dyskomfortu (wystarczy zażyć stosowną substancję lub zakupić odpowiedni produkt) wierzymy, że dzięki temu złe samopoczucie minie w cudowny sposób a my znajdujemy się w Krainie Wielkiej Szczęśliwości.
(Zwykle wcześniej trzeba w tym celu udać się do Krainy Wielkich Łowów, w okolicznym centrum handlowym).

Kiedy boimy się samych siebie, próbujemy zagłuszyć „złe” myśli i uczucia, dążąc do natychmiastowej przyjemności (lub co najmniej do złagodzenia bólu), i kiedy nadrzędnym celem życia jest szukanie przyjemności i unikanie emocjonalnego niepokoju, to stajemy się coraz bardziej zagubieni.

A gdyby tak potraktować emocje i uczucia jak przyjaciół, którzy mają dla nas ważną Wiadomość?
Mogą nas ostrzegać, sygnalizować zagrożenie, informować o tym, że czas zmienić strategię lub przystąpić do działania.
Złość może być sygnałem, że ktoś próbuje nami manipulować, smutek informacją na temat niezaspokojonych potrzeb a lęk może być wynikiem błędnej, zwykle wyolbrzymionej oceny sytuacji lub realnie istniejącym niebezpieczeństwie.
Kiedy uczucia są moimi sprzymierzeńcami, to nie są ani złe ani dobre, są nośnikami ważnych informacji; nie muszę się ich bać, przeciwnie, mogę się na nich oprzeć.
W każdym ludzkim życiu pojawiają się różne uczucia, ‘w pięciu smakach”, a jego przezywanie polega na smakowaniu ich wszystkich.
Jedna z ulubionych zabaw maluchów jest zabawa w chowanego; dzieciaki wierzą, że kiedy zakrywają oczy i nie widzą otaczającego […]

Przez |Grudzień 16th, 2016|Blog|O komentarzy
  • jesien_331780
    Listopadowy spleen Listopadowy spleen

    Listopadowy spleen

Listopadowy spleen

Czy można polubić listopad?

Ponura aura może być okazją, by zaszyć się w domu , celebrować drobne przyjemności w gronie najbliższej rodziny lub przyjaciół , lub – by cieszyć się własnym towarzystwem i ćwiczyć ten mięsień mózgu, który odpowiedzialny jest za plany i marzenia ( aby wyobraźnia nam nie zwapniała i żeby, wraz z upływem czasu, „ nie zamieniać marzeń na szyny tramwajowe” .

Oczywiście, początki mogą być trudne: zwykle na pierwszy ogień idą zawodowi malkontenci, czyli nawykowe przekonania, które zwykle szepczą nam do ucha: „to za trudne”,” nie dasz rady”,
a w skrajnych wypadkach i w chwilach emocjonalnej zapaści jęczą i zawodzą; „jesteś żałosnym nieudacznikiem’, „nic nie umiesz i niczego nie potrafisz”.

Refleksja, że nikt, tylko my sami jesteśmy kapitanami swojego okrętu, pozwala porzucić rolę ofiary i przyjąć znacznie bardziej komfortową: czyli uczonego , filozofa.
Filozofowie charakteryzują się tym, że myślą pytaniami (i oczekują odpowiedzi od tych, którym ja zadają )
Można zacząć od najbardziej podstawowych pytań, (będących jednocześnie zasadami zdrowego myślenia):
„czy moje nastawienie pomaga mi osiągać moje cele i dobrze się czuć”?
a następnie przejść do części bardziej zaawansowanej:
„czego teraz najbardziej potrzebuję” ,
„co mogę dla siebie zrobić w tej sytuacji, w jakiej właśnie się znajduję?”

Postawa ofiary daje fałszywe z gruntu przekonanie, że życie nam się zdarza,
a poczucie własnej nieadekwatności jest życiowym fatum i stwierdzeniem faktu jednocześnie.
Postawa uczonego pozwala przejąć kontrolę nad własnym losem i jednocześnie zwiera sugestię i stwierdzenie oczywistej kwestii, że do osiągnięcia swoich celów potrzebna jest określona strategia.
Strategia może być poszerzona o nasze zasoby zewnętrzne, poprzez
prowadzenie ze sobą dalej dialogu sokratejskiego zaczynającego się od pytań:
„czego potrzebuje, żeby poczuć się lepiej ? ” oraz:
„kto może mi pomóc w osiągnięciu celu? ”.
Poczucie sprawstwa, które jest naturalną konsekwencją przekształcania marzeń w cele i strategie działania, zmienia również stosunek do siebie, […]

Przez |Listopad 7th, 2016|Blog|O komentarzy
  • winner
    Popełniaj mnóstwo błędów – wyciągaj lekcje Popełniaj mnóstwo błędów – wyciągaj lekcje

    Popełniaj mnóstwo błędów – wyciągaj lekcje

Popełniaj mnóstwo błędów – wyciągaj lekcje

„Popełniaj mnóstwo błędów – wyciągaj lekcje”
Albert Einstein

Igrzyska w Rio przeszły właśnie do historii.
Sukcesy sportowców, którymi żył cały świat, mierzone były medalami, miejscami na podium i przeskoczonymi lub zrzuconymi poprzeczkami.
Zwycięzcy oklaskiwani byli przez rozentuzjazmowany tłum, przegrani dyskretnie usuwali się w cień.

W „prawdziwym życiu” często jest podobnie. Wygranym czuje się ten, kto doskoczy lub przeskoczy życiową poprzeczkę.
A kiedy się ją zrzuci a albo w ogóle do niej nie doskoczy, to zwykle pojawia się złość, rozczarowanie i poczucie porażki.
(„a miało być tak pięknie…”)
Jak często szacunek do siebie, ocena własnej wartości jest związana z osiągnięciami?

W życiu tak jest, że czasem się przez te poprzeczkę przeskakuje, czasem nie, czasem się ja prawie przeskoczy, czasem zrzuci a czasem w ogóle do niej nie podchodzi.
Każdy tak ma. Jak by to było, gdyby stosunek do siebie był niezależny od tej poprzeczki?
Niezależny od tego, czy na widowni słyszymy oklaski czy buczenie?

Dla tych, którzy widzą świat tylko w białej lub czarnej odsłonie, może to być trudne.
Czasem ten stosunek do siebie jest mierzony kilogramami, które uda się z rzucić, czasem tytułami naukowymi, innym razem majątkiem lub zaliczonymi miejscami, które się odwiedziło.
Niezależnie od zadania, uczucie satysfakcji pojawia się tylko wtedy, kiedy „się udało”, (na przykład zrzucić kilka kilogramów).

Trudno jest mierzyć się z tą poprzeczką każdego dnia.
To tak, jakby kochać swoje dzieci tylko wtedy, kiedy są grzeczne, a odrzucać je, kiedy narozrabiają.
Miłość nie ma nic wspólnego z porzeczkami. Można wyjść z pokoju, trzasnąć drzwiami, bo dzieci momentami nie do zniesienia, ale to tylko chwilowe emocje, które nie zmieniają stosunku do nich; niezależnie od tego czy akurat broją, czy są super grzeczne.
W miłości mieszczą się różne uczucia: duma, radość, rozczarowanie, żal, złość ale jak się kogoś kocha, to kocha się go cały czas.

A gdyby tak nauczyć się akceptować […]

Przez |Sierpień 28th, 2016|Blog|O komentarzy
  • dandelion_3
    „Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo” „Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo”

    „Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo”

„Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo”

„Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo”
Heraklit z Efezu

Gdyby Heraklit żył we współczesnym świecie, powiedziałby pewnie, że wszystko pędzi a czas – podobnie jak uwaga i skupienie – stają się towarem deficytowym.
Gdyby chciał zapytać napotkanego człowieka: dokąd właściwie tak biegnie, otrzymałby zapewne odpowiedź, że ten nie ma czasu na pogaduszki i filozoficzne rozmyślania, bo się spieszy .
„Nie mam czasu zastanowić się po co biegnę, bo musze biec…”
Nie można wykluczyć, że dostojny filozof doszedłby do wniosku, że wszyscy powariowali i jak jego kolega Diogenes zacząłby chodzić w biały dzień z lampą po ulicy i szukać Człowieka.

Książka, która stała się światowym bestsellerem : „Czego najbardziej żałują umierający”, jest zapisem rozmów australijskiej pielęgniarki z jej umierającymi pacjentami.
Ludzkie historie , które Bronnie Ware opisała w swojej książce są bardzo różne, ale przemyślenia na temat tego co na bardziej liczy się w życiu są bardzo podobne.

Żegnający się ze światem ludzie najbardziej żałowali tego, że nie realizowali własnego pomysłu na życie, tylko spełniali oczekiwania innych.

Wyrażali również żal z tego powodu, że zbyt dużo i ciężko pracowali. Autorka nie usłyszała od żadnego ze swoich pacjentów, że żałują, że więcej czasu nie spędzili w biurze i że usilniej nie pomnażali swojego majątku.

Gdyby mogli jeszcze raz przeżyć swoje życie, poświęcaliby więcej czasu na pielęgnowanie przyjaźni.
W ostatecznym rozrachunku mieli poczucie, że to właśnie relacje z bliskimi, umiejętność wyrażania uczuć, dzielenia się przeżyciami, nadawały sens ich życiu.

Żałowali również tego, że zbyt mało czasu poświęcili…sobie, dbaniu o swoje szczęście.
Powtarzali, że widzą teraz wyraźnie, że poczucie satysfakcji z życia zależało od nich samych, od tego, na ile potrafili doceniać wszystko, co otrzymują każdego dnia w miejsce stawiania sobie i światu zawyżonych oczekiwań.
I właśnie te „zwykłe sprawy”, małe cuda codziennego życia , celebrowanie wspólnych chwil z rodziną i […]

Przez |Czerwiec 29th, 2016|Blog|O komentarzy
  • Image converted using ifftoany
    Granicą jest niebo Granicą jest niebo

    Granicą jest niebo

Granicą jest niebo

Paweł i Gaweł są sąsiadami. Codziennie robią zakupy w sklepie na rogu i oglądają ten sam widok z okna ale mogą go postrzegać zupełnie inaczej.
Wszystko zależy od tego jak oceniają ten sam pejzaż i jaki jest tego dnia ich nastrój i wrażliwość.
Pawłowi, który właśnie się zakochał, świat wydaje się piękny i radosny; Gaweł, który niedawno rozstał się z narzeczoną postrzega ten sam pejzaż jako szary i smutny.
Kiedy wybiorą się razem do kina obejrzą dwa różne filmy i inne będą mieli odczucia, kiedy pójdą na koncert.
Nasze światy powstają w oparciu o subiektywne doświadczenia, wyobrażenia i przeżycia.

Jeśli ktoś wyznacza sobie ambitne cele mówimy, że „mierzy wysoko”.
O niektórych ludziach mawia się, że mają „podcięte skrzydła”, co najczęściej oznacza, że trudno im jest wyobrazić sobie lepszą rzeczywistość od tej, którą znają, ponieważ wydaje im się odległą lub nieosiągalna.

Kiedy Brzydkie Kaczątko usłyszało od przybranej kaczej mamy, że nigdy nie będzie latać, dziobało ziarno na podwórku, coraz rzadziej patrzyło w niebo i żeglujące po nim łabędzie.
Dopiero wtedy, kiedy uwierzyło, że potrafi wzbić się w powietrze (otworzyło się na nową rzeczywistość) poszybowało razem z nimi.
Kiedy my otwieramy się na nowe możliwości ich realizacja okazuje się być najczęściej kwestią czasu.
Czy granice istnieją tylko w naszej głowie?
Co może się wydarzyć, kiedy zaczniemy je przesuwać?

Przez |Maj 27th, 2016|Blog|O komentarzy
  • dzien-19-finisterre--to-co-najpiekniejsze
    Świetlistymi istotami jesteśmy, nie surową materią Świetlistymi istotami jesteśmy, nie surową materią

    Świetlistymi istotami jesteśmy, nie surową materią

Świetlistymi istotami jesteśmy, nie surową materią

„Świetlistymi istotami jesteśmy, nie surową materią”.
mistrz Yoda

Czy nasze emocje i myśli wpływają na rzeczywistość?
Czy rzeczywiście mamy „Moc” i możemy wpływać na materię, której struktura wydaje się stała i niezmienna?
Masaru Emoto, japoński badacz i pisarz badał wpływ emocji na cząsteczki wody.
Zamrażał je i umieszczał pod mikroskopem a następnie przemawiał do nich za pomocą słów i krótkich fraz, zawierających ładunek emocjonalny (”jesteś piękna”, „brzydzę się tobą”, „kocham cię”) i obserwował, czy wypowiadane słowa miały wpływ na krystalizację cząsteczek.
Pod wpływem słów wyrażających akceptację i aprobatę, woda zastygała przybierając regularną, symetryczną strukturę, natomiast kiedy poddawana krytyce przybierała brzydkie, nieregularne kształty.
Badacz zastępował wypowiadane słowa karteczkami, które naklejał na pojemniki z wodą. Efekt był taki sam, jak w przypadku słów wypowiadanych na głos.
Sprawdzał również jaki wpływ na cząsteczki wody ma muzyka. Pod wpływem utworów Bacha i Mozarta cząsteczki wody formowały się w piękne kryształy, natomiast muzyka heavy metalowa niekorzystnie wpływała na ich strukturę.
Eksperymenty Emoto powtarzali ludzie na całym świecie, między innymi stosunkowo łatwe do wykonania doświadczenie z ryżem.
Ugotowany ryż wkładano do dwóch słoików. Ryż z pierwszego słoika był afirmowany, poprzez wypowiadanie do niego ciepłych, serdecznych słów i kierowanie w jego kierunku pozytywnych myśli, natomiast do ryżu z drugiego słoika kierowano krytyczne lub wulgarne słowa.
Po dwóch tygodniach można było zaobserwować, że „kochany” ryż był biały i zachowywał lekką konsystencję, natomiast ryż „nienawidzony” pokrywał się ciemną, mętna cieczą a po otwarciu słoika wydzielał nieprzyjemny zapach.

W zamkniętej strefie w okolicy Czarnobyla nadal mieszkają ludzie (początkowo zostali przesiedleni ale postanowili wrócić do swoich domów)
Czytałam, że staruszki odmawiają nad pożywieniem modlitwę, nad woda wykonują znak krzyża, wierząc, że w ten sposób uzdrawiają spożywany pokarm.

„Wiejska filozofia” coraz częściej jest spójna z naukowymi eksperymentami i kwantowymi teoriami głoszonymi przez fizyków teoretycznych.

Czy jesteśmy tylko […]

Przez |Maj 10th, 2016|Blog|O komentarzy

Każdego dnia na nowo wstaje słońce

„Każdego dnia na nowo wstaje słońce”.
Heraklit

Święty Walenty, patron zakochanych szykuje się na swoje święto.
Zakochani również.
Jest co świętować, miłość to wspaniałe uczucie!
Kiedy jesteśmy kochani świat pięknieje, a my razem z nim;
stajemy się lepszą wersją samych siebie, ponieważ Ktoś akceptuje nas takimi jakimi jesteśmy i nie pragnie niczego więcej. Nie che, żebyśmy byli kimś innym niż sobą (przynajmniej na początku) 

Kiedy księżniczka pocałowała Ropuchę, ta zamieniła się w Księcia.
Kiedy John zakochuje się w Mary, to widzi w niej swoja Księżniczkę a ona w nim pięknego Księcia i każdy chce być tu, gdzie jest (i nigdzie indziej).

Brzmi to trochę jak bajka, bo codzienność jest dla większości z nas zupełnie inna.
Roman patrzy w lustro i mówi do siebie: „powinienem być lepszy, bogatszy, mądrzejszy i wyższy”.
Julia zwierza się przyjaciółce: zacznę biegać i zrzucę kilka kilogramów; kiedy zadbam o siebie, zapiszę się na studia, dostane wreszcie awans, wtedy wreszcie będzie tak jak trzeba.

Ale kiedy Roman spotyka się z Julią i oboje idą na romantyczny spacer, to wszystko jest idealnie, właśnie tak jak jest.
Oboje żyją chwilą, zanurzeni po uszy w rzeczywistości, akceptują siebie nawzajem i siebie samych.
Kiedy jesteśmy zakochani nie chcemy nikogo zmieniać, naprawiać, nie krytykujemy drugiej osoby, nie oceniamy również samych siebie.
Można powiedzieć, że zanurzamy się w Przestrzeni Nieoceniania.

Kluczem do dobrego samopoczucia, jest żyć w chwili teraźniejszej, poczuć się dobrze teraz (a nie w przyszłym tygodniu, jak wreszcie odwalimy tę zaległą roboę.).

Jak by to było, gdybyśmy pijąc poranną kawę mówili do siebie:
„ to co ma w tej chwili mi wystarcza”
„nie muszę na nikim robić wrażenia”
„nie musze stać się kimś innym, żeby zasłużyć na miłość”
„mam wszystko co potrzebne , żeby być szczęśliwym już teraz”

Właśnie tak żyją trzyletnie dzieci i…zakochani.

Dobra wiadomość jest taka, […]

Przez |Luty 8th, 2016|Blog|O komentarzy

Magia świąt

Szara rzeczywistość nie ma zbyt wielu zwolenników a w listopadzie i w grudniu jest aż nazbyt namacalna.
Święta dla odmiany są kolorowe i trochę zaczarowane. Święty Mikołaj frunie z nieba w swoich saniach i spełnia nasze marzenia.
Świat na chwile zwalnia i pięknieje i my też zwalniamy razem z nim.

Wszyscy tęsknimy za magią i pięknem, ale im bardziej oddalamy się od krainy dzieciństwa, tym bardziej utwierdzamy się w przekonaniu, że zaczarowany świat istnieje tylko w bajkach.

Kiedy mamy rachunki do zapłacenia albo wezwanie do urzędu skarbowego, stoimy w kolejce do kasy albo boli nas głowa i ząb, to rzeczywistośc w jakiej żyjemy wydaje nam się jak najbardziej realna.
Wpływ na nasze życie maja takie czynniki jak działania polityków , ceny ropy albo opady śniegu z deszczem; nasze uczucia i myśli są dla odmiany niewidoczne i nieuchwytne… ale czy to znaczy, że nie istnieją?
Nikt nie wie jak wygląda miłość, ale czy przez to, że jest abstrakcyjna przestajemy w nią wierzyc?

Czy nasze uczucia są tak samo realne jak stół w naszej kuchni ?
I jeśli tak, to co to właściwie oznacza?
Czy myślami możemy wpływa rzeczywistość?
Jeśli powiemy sobie, że coś jest niemożliwe, to będzie to miało taki sam skutek, jakbyśmy tuż przed sobą postawili płot?
Jeżeli zaczniemy myślec, że wszystko dobrze się skończy to czy właśnie tak się stanie?

Świat wcale nie rządzi się tak logicznymi prawami, jak przyzwyczailiśmy się myśleć.
Jakim cudem z maleńkiego żołędzia wyrasta wielki dąb?
Gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to wszystko wokół nas powstaje z niczego.
Słonecznik, rafa koralowa, utwór muzyczny i pomysł, który właśnie przyszedł nam do głowy.
Żyjemy w magicznej rzeczywistości i dzwoneczki reniferów świętego Mikołaja są doskonałą okazją, żeby sobie o tym przypomnieć :)

Przez |Grudzień 16th, 2015|Blog|O komentarzy