Żyj chwilą

„Życie jest czymś, co nam się przydarza, w czasie gdy jesteśmy zajęci planowaniem innych rzeczy”.

Anthony de Mello

Mam wrażnie, że coraz więcej osób żyje w Matrixie, równoległej rzeczywistości.
Może być nią rzeczywistość wirtualna – ilość elektronicznych gadżetów ciągle rośnie – podobnie jak liczba osób nieobecnych, niewidzących i niesłyszących świata który ich otacza, zatopionych w podręcznych ekranach i słuchawkach.

Światem równoległym” może być również „Matrix” własnych myśli; umysł zajęty planowaniem, analizowaniem, opracowywaniem strategii, a przede wszystkim „ulepszaniem” rzeczywistości rzadko kiedy zatrzymuje się, aby zarejestrować chwile: śmiech dziecka, zapach kawy, czuły dotyk, delikatny zapach mokrej ziemi po deszczu.

„Poczekaj, nie teraz, nie przszkadzaj, później do ciebie zajrzę, mamusia musi jeszcze skończyć pracę, tatuś jest teraz zajęty”…
„Tak, musimy koniecznie spotkać się i porozmawiać, jak tylko”…
„Wybierzemy się gdzieś tylko we dwoje…ale najpierw musimy”…
„Jak szybko ten czsas mija, już pachną bzy, kwitną akacje, to już pierwszy śnieg, jak znajdę czas pójdę na spacer, pobiegam, odpocznę…jeszcze tylko skończę ten raport, obejrzę film, naprawię żelazko, wyjdę na wyższy poziom tej gry…”
Na wyższy poziom…tylko czego? I gdzie tak naprawdę jesteśmy, jak nas nie ma…z dziećmi, ukochanymi, przyjaciółmi, bliskimi i dlaszymi.

Ludzie przeprowadzający bilans życia często wspominają najważniejsze chwile, ale nigdy nie są to te spędzone w biurze, poświęcone planowaniu kariery czy testowaniu nowych gadżetów.
Najczęściej są momomenty, w których byli zatopieni w chwili, dostrzegali piękno świata wokół siebie i cieszyli się obecnością swoich bliskich.

W tym kontekście myśl ”żyj chwilą” nabiera całkiem innego znaczenia:)

Przez |Kwiecień 22nd, 2015|Blog|O komentarzy

Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku.

wiosna1Wiosna często kojarzy się ze słowem: radosna i piosenką: „Jeszcze w zielone gramy”.
Jednak nie dla wszystkich.
Paradoksalnie dla wielu osób okres wiosenny jest czasem, w którym nasilają się stany depresyjne, apatia, spadek energii życiowej.
Depresja… nie jedno ma imię, ale dlaczego się pojawia? Skąd przychodzi?

Istnieje wiele koncepcji na ten temat.
Od biologicznych (stany emocjonalne o dużym nasileniu wiążą się ze zmianami neuroprzekaźników w CUN), do środowiskowych (za depresję odpowiedzialne są wydarzenia życiowe).
Wydarzenia te, zwykle są trudne, najczęściej wiążą się z jakąś stratą (bliskiej osoby, pracy, bezpieczeństwa finansowego, prestiżu), ale nie zawsze tak jest.
Czasem okoliczności zewnętrzne mogą wiązać się z sukcesem i osiągnięciami, które same w sobie są pozytywne, ale pociagają za sobą obciążenia emocjonalne, związane z lękiem przed porażką („czy poradzę sobie z nowym wyzwaniem”) i z koniecznością dostosowania się do nowych warunków.
Stany depresyjne są przyczyną ogromnego dyskomfortu, często cierpienia, na wielu poziomach: fizycznym (następuje zmiana rytmów biologicznych, problemy ze snem) i psychicznym („zmęczenie życiem”, obwinianie siebie, przejmujący smutek).
Stany depresyjne są rodzajem transu, w którym rzeczywistość zostaje nieświadomie zniekształcona.
Uwaga najczęściej jest skupiona jest na przeszłości (rozpamiętywanie, analizowanie przeszłych błędów i porażek), więc minione wydarzenia przeżywane są ciagle na nowo, jakby nadal istniały.
Uwaga kierowana jest również na przyszłość (poprzez „przewidywanie” jej: „już nigdy mi się nic nie uda”, ”nikt mnie nie zaakceptuje, nie polubi, nie pokocha”).

Można więc porównać depresję do „utknięcia” w jakiejś sytuacji emocjonalnej. Rzeczywistość, teraźniejszość jest tylko tłem, sytuacje z przeszłości znajdują się na planie głównym.
Przeciwieństwem katalepsji, utknięcia jest ruch, „ucieczka do przodu”.

Największa nawet zmiana zaczyna się od postawienia pierwszego kroku.
W przypadku depresji jest tak, że kiedy zmieni się jeden element, jeden wymiar funkcjonowania, pociąga to za sobą zmianę całościową.
U pacjentów depresyjnych, którzy zaczynają uprawiać sport (minimum […]

Przez |Kwiecień 9th, 2015|Blog|O komentarzy

Wiosna

Czy lepiej kochać, czy być kochanym? Ani jedno, ani drugie, jeśli twój poziom cholesterolu przekracza liczbę 600.
Cudowną rzeczą jest przy tym to, że jeśli się kocha, ulega się przemożnemu imperatywowi śpiewu…
Woody Allen

Wiosna to dobra pora, żeby się zakochać; może być to zarówno romantyczne uczucie, miłość do świata (za to, że jest taki piękny, kiedy budzi się do życia); można również zakochać się w sobie… z wzajemnością.

Parafrazując słowa poety można powiedzieć: bądźmy dla siebie dobrzy na wiosnę.

Zamiast nieustannie krytykować siebie, obwiniając za wszystkie popełnione błędy, bądźmy dla siebie tolerancyjni; zamiast poganiać się i pospieszać, dajmy sobie prawo do zatrzymania, odpoczynku.
Zamiast działać „zadaniowo” (muszę dzisiaj zrobić koniecznie …całą listę spraw) warto dać sobie prawo do tego, żeby „odpuścić”, bo jesteśmy ważniejsi od tej listy.
Nawet jeśli nie wszystko jest idealnie uporządkowane, posprzątane, napisane, przygotowane, to świat będzie istniał dalej; perfekcyjne wykonanie „zadań” nie jest możliwe do osiągnięcia.
Starając się im „sprostać” można być jedynie perfekcyjnie umęczonym i niezadowolonym, bo przecież zawsze można zrobić coś lepiej i dokładniej.

Czas na wiosenne porządki.

Chowając na dno walizy ciężkie i szare zimowe ubrania i wieszając na wieszakach lekkie i kolorowe, można przy okazji poukładać sobie myśli w głowie;
powyrzucać wszystkie z gatunku dręczących i męczących (zwykle najbardziej dręczymy nimi samych siebie) oraz wytrzepać i przewietrzyć te sztywne, uporczywe i nawykowe.
Może się wtedy okazać, że schematy myślowe są stereotypami, a osiaganie celów polega na przeciwstawianiu się tym nawykom.
Odejście od sztywnych wzorców ułatwia tworzenie nowych scenariuszy, a stąd tylko krok do ich realizacji.
Warto wzbogacić myśli o nową, wiosenną kolekcję (marzenia i plany na przyszłość maja szansę spełnić się tylko wtedy, kiedy je mamy) .

Podążanie za marzeniami…czy może być cos lepszego?

Przez |Kwiecień 4th, 2015|Blog|O komentarzy

“Droga w dół i w górę jest jedna.”

Droga“Droga w dół i w górę jest jedna.”
Heraklit

Heraklit jest jednym z najbardziej tajemniczych filozofów.
Jego alegorie i aforyzmy są niejednoznaczne.
Powyższy cytat również można interpretować na wiele sposobów.

Rzadko dzieje się tak, że zmierzamy do celu prostą drogą: częściej kluczymy, idziemy po omacku, a czasem wydaje nam się, że całkiem zeszliśmy ze szlaku.
Moim zdaniem właśnie te sytuacje, kiedy nagle lądujemy w “szczerym polu” są najlepszymi nauczycielami.
Kiedy nie jesteśmy oślepieni i ogłuszeni zawrotnym tempem życia, i zahipnotyzowani rutyną, zadajemy sobie najprostsze pytania: ”czego chcę od życia?”, „kim jestem?”, „co mogę dać światu od siebie?”
Życiowe zakręty i manowce to bardzo dobre miejsce na takie pytania.
Bez postawienia ich sobie nie uzyskamy odpowiedzi.

Uczucie dyskomfortu, braku, niezadowolenia z siebie i ze swojej sytuacji, motywują do działania, do starań i do wysiłku.
Wtedy „droga w dół” staje się początkiem drogi w górę.

Zdarza się też, że łatwy i długotrwały sukces usypia i rozleniwia.
Kiedy tracimy czujność i przestajemy się starać, prędzej czy później sprowadzamy na siebie kłopoty lub ponosimy porażkę. “Droga w górę” staje się drogą w dół.

Dopiero w odległej perspektywie można zobaczyć, że wszystko, co nas w życiu spotyka układa się w jedną całość.
Trudne momenty są jednocześnie drogowskazami, pomagają się „przeprogramować”, poukładać od nowa. Dzięki temu osiągamy pożądaną stabilizację, co powoduje, że często usypiamy w przyzwyczajeniach; tymczasem rzadko można być ciągle „na fali”, nawet te najwyższe w końcu opadają.

Przez |Marzec 10th, 2015|Blog|O komentarzy
  • Wiosna
    Czy macie Państwo już wiosenne myśli? Czy macie Państwo już wiosenne myśli?

    Czy macie Państwo już wiosenne myśli?

Czy macie Państwo już wiosenne myśli?

…- Czy macie Państwo już wiosenne myśli? .. zapytał dziennikarz  w porannej audycji radiowej.
-Tak, już od listopada – odpowiedział jeden z słuchaczy.

W powietrzu czuc juz zapach wiosny wiec może warto zrobic wiosenne porządki; nie tylko  w domu, ale również w głowie i zasiac w ogrodzie umysłu nowe idee i plany.

Gdyby istniał skanner myśli, można by się było przekonac, jak wiele z nich jest formułowana negatywnie:

– nie wiem co mam robic
– nie mam pieniędzy
– nic mi sie ustatnio nie udaje
– nie poradzę sobie z tym wszystkim
– nikt mnie nie kocha……

Negatywne zwroty są forma “zaklinania” zdarzeń odbierają energię, mimo, że nie są opisem rzeczywistości, tylko własnych przekonań, często wyolbrzymionych i błędnych.

Paradoksalnie, ten sam wysiłek jest potrzebny aby zasiać konstruktywne, dobre myśli, na początek w postaci wspomnianych nasion:

jak by to było gdybym zmienił pracę?
chciałabym się rozwijać, uczyć nowych rzeczy
potrzebuję zmian
chcę oglądać świat, poznawać nowych ludzi
mogę wykreować dla siebie korzystne warunki życiowe.

Te nasionka, to przeświadczenie, że zmiana jest potrzebna…i możliwa.
Nie jest ono jeszcze planem, zamierzeniem, nowe idee potrzebują czasu, żeby mogły się “przyjąć” i powoli, w swoim rytmie dojrzewać, czekając na sprzyjające “okoliczności przyrody” .
Ale tak jest przecież z każda ideą, zanim powstanie most, musi najpierw zaistnieć jego projekt; najpierw w głowie, potem na papierze, a wtedy jego materializacja jest tylko kwestią czasu.

Przez |Luty 24th, 2015|Blog|O komentarzy